6 grudnia 2014

Królik Henio fajny jest!






Kupa siku oraz Ja nie chcę do przedszkola
tekst i ilustracje: Stéphanie Blake
przekład: Joanna Rzyska
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2014


Było sobie kiedyś pewien chłopiec, który na pytanie mamy co dziś dobrego było do jedzenia w przedszkolu odpowiadał: KUPA! Uwielbiał tworzyć opowieści, w których roiło się od podobnych słów. A kiedy został starszym bratem, jego ulubionym zajęciem było wspólne wymyślanie niesamowicie kupowo-sikowych historii. Mama mdlała, wachlowała twarz zażenowana i czekała..Czekała aż im przejdzie... Najpierw przeszło Starszemu. Teraz on ganił Młodszego gdy ten zaśmiewał się z fekalnych opowiastek. Potem, gdy już mama cieszyła się że jej synowie są całkowicie wyleczeni okazało się że urwisy zmieniły strategię. Teraz ich ulubionym zwrotem stały się pytania:  "Mogę pograć?" zamiennie z "Mogę coś słodkiego?".
 
 

Podobnie było z Heniem. Z królikiem Heniem. Ten na wszelkie pytania odpowiadał: KUPA SIKU szczerząc swoje górne dwie jedynki. 
 
 
No i doigrał się. Przyszedł wilk i go zjadł. Ale w myśl zasady jestem tym, co jesz - wilk zaczął wygadywać podobne słowa. Gdy wezwał lekarza, ten okazał się ojcem króliczka Henia. A że tatuś był bardzo odważny Henia uwolnił z brzucha złego wilka.
 
 
Ach, cóż to była za radość! Henio, bardzo się zmienił po tej przygodzie. Już nie mówił KUPA SIKU. O nie... Henio mówił już coś zupełnie innego.... ;-)

A potem... Potem Henio musiał pójść do przedszkola... Nie wzbudziło to w nim jak można się spodziewać, zbytniej euforii. Och, Heniu.. Jak my cię dobrze rozumiemy. Henio bał się bardzo pierwszego dnia w przedszkolu..




Podobno seria książeczek o uroczym urwisie Heniu przeznaczona jest dla przedszkolaków i ich rodziców. /Rodziców z dystansem i poczuciem humoru - warto zaznaczyć/. My również bardzo polubiliśmy Henia. Miło było sobie powspominać dawne "kupowo-sikowe czasy", a pierwszy dzień w przedszkolu nie wiele różni się od pierwszego dnia w szkole. Zresztą jak dostrzegłam, oryginalny, francuski tytuł brzmi: "Ja nie chcę iść do szkoły". Ciekawe dlaczego polski wydawca zdecydował się jednak go zmienić? Czyżby uznano, że treść pasuje do młodszych czytelników?
6-letni Młodszy z wielkim zaciekawieniem przegląda (i sam próbuje czytać) drugą część. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że to książki idealna do nauki czytania! Duże litery na wyrazistym tle. A do tego jest śmiesznie i ... nie zawsze grzecznie, często buntowniczo. A to jak wiadomo, lubią małe urwisy. 

 
Obie książki dobrze czyta się na głos i dobrze ogląda. Postać Henia na okładce "Kupa, siku" mówi sama za siebie. Tutaj znaczenie KUPA ŚMIECHU nabiera sensu. :-)
Przyznam, że nie gustuję w książkach o kupach... Ale królik Henio rozbawił nas do łez. Sprawdźcie zatem czy macie podobne poczucie humoru i dajcie znać.
Doliczyłam się dziesięciu książeczek o niesfornym króliczku. Z niecierpliwością czekamy na kolejne!

Dziś mikołajki. Moje dzieci nie dostały z tej okazji książek w prezencie. Wystarczy, że Młodszy zdemaskował mnie jako klasowego Mikołaja (podjęłam się zakupu prezentów dla ich klasy, za składkowe pieniądze).
- Wiesz mamo.. Te prezenty w szkole od Mikołaja... To bardzo podobne do twoich. Książka i słodycze... Ty tak zawsze robisz...
ha! Dziś objadają się słodyczami, a książek oczywiście mają pod dostatkiem :-)








3 komentarze:

  1. Henio robi furorę wśród moich dzieci i dzieci nam bliskich!

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja bym się skusiła na takiego Henia dla mojego czterolatka.
    W końcu jakiś wpis, już się nie mogłam doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz ich ulubionym zwrotem stały się pytania: "Mogę pograć?" zamiennie z "Mogę coś słodkiego?". Matkoboskozjakiegobądźkościoła!! Przecież Ty wychowujesz MOICH synów :P

    OdpowiedzUsuń