2 kwietnia 2014

Kret sam na scenie



To nie jest książka o zwierzętach. To książka o uczuciu, które zna wielu z nas. Trema – bo o niej mowa. Kto nigdy jej nie doświadczył?

Kret sam na scenie
Ulf Nilsson
il. Eva Eriksson
przekład: Anna Szmit
Wydawnictwo EneDueRabe, 2013







Sześcioletni chłopiec uwielbia wygłupiać się z młodszym bratem. Lubi go rozśmieszać śpiewając piosenki. W domu urządza specjalne występy. Sceną jest krzesło. Mikrofonem - łyżka. A publiczność? Zawsze zadowolona!

Jednak występ na szkolnej uroczystości to zupełnie co innego. Kiedy jego klasa organizuje przedstawienie z okazji święta wiosny, chłopiec czuje że nie da rady wystąpić na wielkiej scenie. Na szczęście pani nauczycielka rozumie jego obawy i przydziela mu bardzo łatwą rolę. Ma tylko wyjść na zakończenie i pożegnać publiczność w stroju kreta. Tylko tyle… Albo aż tyle…
Co zrobić, gdy już w trakcie próby chłopca ogarnia nieśmiałość? Pani dodaje mu otuchy ale to na nic...
Najgorsza jest noc przed samym występem. Chłopiec cały czas o tym myśli, nie może zasnąć. Martwi się o siebie i najbliższych. Bo przecież, gdy z jego powodu występ się nie uda, pani może stracić pracę!

 
A już radosne ćwierkanie rodziny przy śniadaniu jest stanowczo nie na miejscu! Zaraz trzeba iść do szkoły, a tu ból brzucha, czarna rozpacz i świadomość zbliżającej się porażki...

Cała klasa świetnie sobie radzi w trakcie przedstawienia. Mały kret siedzi w swym kopcu przed sceną i czeka na zakończenie
W pewnym momencie chłopiec ucieka z sali, pędzi do toalety a potem chowa się w szatni. Postanawia za nic w świecie nie wrócić na scenę!
Na szczęście odnajdzie go tam ktoś kto bardzo w niego wierzy. Ten ktoś doda mu odwagi i sprawi, że chłopiec wróci do sali, gdzie publiczność nie zauważyła jeszcze jego zniknięcia. Przedstawienie będzie miało nieoczekiwany finał! :-)

Historia dwóch braci jest mi bardzo bliska. Są trochę podobni do moich chłopców. Kiedy czytałam ją z Młodszym, on podsumował lekturę:
- A ja lubię występować na scenie! Wcale się nie boję!
Oby mu tak zostało. Bo trema, choć podobno mobilizuje i mało kto jej nie miewa, do przyjemnych uczuć nie należy.

Historię o lęku przed publicznym występem napisał Ulf Nilsson, szwedzki autor ponad 100 książek dla dzieci i młodzieży.  Zrobił to z odpowiednią dawką wrażliwości ale i humoru. To lektura, w której może przejrzeć się każdy z nas. Główne role odgrywają w niej co prawda dzieci, które bez pomocy dorosłych poradziły sobie z emocjami, ale u wielu starszych czytelników ta książka być może wywoła wspomnienie wielu szkolnych uroczystości, w których niezbyt chętnie brali udział. Niestety trema, nieśmiałość - to uczucia z których nie zawsze się wyrasta. A szkoda...

Na stronie wydawnictwa EneDueRabe, czytamy o autorze:

Ulf Nilsson - urodzony w 1948 w Helsinborgu. Jego książki są pełne ciepła, humoru, wyobraźni z domieszką autoironii. Tematy podejmowane przez Ulfa Nilssona mają charakter rozważań filozoficzno- egzystencjalnych podanych w bardzo przyjazny dla Młodych Czytelników sposób. Jeden z 18 członków Szwedzkiej Akademii Książki dla Dzieci. Laureat wielu prestiżowych nagród literackich, m.in. Nagrody Astrid Lindgren za całokształt twórczości oraz August Priset za Żegnaj, Panie Muffinie! (2002).


O ile autora nie bardzo znamy (bo tylko z dwóch książek) to autorka ilustracji dała nam się już poznać z wielu książek wydawnictwa Zakamarki (np. "Księżniczki i smoki"czy "Jak tata pokazał mi wszechświat") i bardzo wyjątkowej, wydanej w EneDueRabe - "Co za szczęście! Co za pech!".
Jej delikatny, pastelowy styl bardzo mi się podoba. Pasuje do historii, które ilustruje.

Szczerze zachęcam do sprawdzenia, jak poradził sobie nieśmiały kret na scenie!

A tak przy okazji:
Dziś Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci!
"Dobre książki dla dzieci, to takie
podczas czytania których rodzice się nie nudzą"!
 Tylko takich książek Wam życzę!

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się ta książka podoba. Po pierwsze, uwielbiam ilustracje Evy Eriksson. Po drugie - opis lęku narastającego w głowie bohatera dzień przed występem jest tak sugestywny, tak wiarygodny, że aż mi brakło tchu. Byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem (przed maturą ustną prawie płakałam ze stresu) i po prostu czułam się w trakcie czytania, jakby to mnie czekał występ. Ale schowaliśmy, bo synek chciał czytać codziennie po kilka razy i mieliśmy dość ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A do mnie ta książka już jedzie! I jestem jej bardzo ciekawa! Uczucie tremy też doskonale znam, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkozaur/Maja - ja też wiem co to trema a wspomnienia ze szkolnych czasów - odpowiedzi na lekcji, apele itp. to TRAUMA!!!! Dlatego bardzo podoba mi się ta książka :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się "Kret sam na scenie" również bardzo podobał. Mądra i ładnie wydana opowieść.

    OdpowiedzUsuń