1 grudnia 2013

Wierzcie w Mikołaja!


Nie jest dobrze... Dzieciaki przestają wierzyć w Mikołaja... Coraz wcześniej... Taki Starszy np. został uświadomiony w klasie pierwszej, przez swych kolegów z klasy. Przyjmował tę informację do wiadomości bardzo długo i opornie. Upewniał się, sprawdzał, wypytywał.. Musiałam mu to wyznać... „Tak, to my robimy prezenty... Ale to dlatego, że Mikołaj nie dałby rady, no wiesz... tyle dzieciaków na świecie!” Ha! Myślicie, że przyjął te tłumaczenia? Nie ma głupich! Przestał wierzyć, a potem to już tylko przebierał nogami by uświadomić swego młodszego brata. No i stało się... 5 -letni Młodszy w prezenty od Mikołaja już nie wierzy. Póki co, zna połowę prawdy. Wie, że Mikołaj mieszka gdzieś na północy i nie ogarnia po prostu całego świata dzieciaków, więc rodzice muszą go wspierać... Wspierają i listę życzeń już mają... ale smutne jest jednak to, że w tym roku nie zostawimy już na stole talerzyka z ciasteczkami – dla Mikołaja. Młodszy nie przybiegnie do nas rano przejęty, z okrzykiem, że ciasteczka zniknęły i prezenty są!

Coś przeminęło bezpowrotnie...

Nadal jednak lubimy czytać książki o świętach. I tę zatytułowaną „Wierzcie w Mikołaja” już przeczytaliśmy, mimo że jej rozdziały przypominają kalendarz adwentowy i powinniśmy zacząć czytać właśnie dzisiaj, 1 grudnia. Każdego dnia jeden rozdział, i tak do 24. Ale kto by wytrzymał?? Baaardzo nam się spodobała. Młodszy jest może ciut jeszcze na nią za mały i niektóre rzeczy nie do końca zrozumiał, ale i tak widziałam, że lektura wywołała w nim wiele emocji.
Polecamy świąteczną powieść z dreszczykiem, która dzieje się w Sztokholmie. 

Wierzcie w Mikołaja
Lotta Olsson
il. Benjamin Chaud
przekład: Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo Zakamarki, 2013
wiek: 6+


2 grudnia w Sztokholmie i na całym świecie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Trwają przygotowania do świąt, a tymczasem, świece adwentowe gasną, nie udają się świąteczne wypieki, z domowych zakamarków giną pudła z ozdobami świątecznymi, ktoś demoluje są wystawy sklepowe, znikają z nich świąteczne ekspozycje, z choinek opadają igły a wszystkie okienka w kalendarzach adwentowych są puste...

Nie ma śniegu, a „Świat jest czarny, zimny i pachnie mokrym psem”. Ciekawe kto za tym stoi? Komu zależy na tym, aby święta się nie odbyły?
Dorośli jakby nie dostrzegali tego, co się wokół nich dzieje. Szukają racjonalnych wytłumaczeń. Nie potrafią się zatrzymać, uważnie słuchać i obserwować, mało ze sobą rozmawiają, w przedświątecznym zabieganiu, skupieni na sobie i swoich sprawach...  „Dorośli są jak chomiki. Nie przypuszczają, że istnieje coś poza ich własną klatką”.




Cała nadzieja jednak w dzieciach, które zaczynają coś podejrzewać. Tak jak Tina, bohaterka książki, w której domu też dzieją się dziwne rzeczy. Tina co prawda, też już dawno przestała wierzyć w Mikołaja, ale na przykład w taką Wróżkę Zębuszkę nie...

Cóż... Według pewnego raportu rocznego o stanie rzeczy najwięcej ludzi wierzy w Boga, duchy, potwory pod łóżkiem, Jezusa, Wróżkę Zębuszkę, a Mikołaj znalazł się na 2371 miejscu... Jak tu się nie zdenerwować, gdy jest się Świętym Mikołajem?! I jeszcze te wszystkie kłamliwe filmy o tym, że niby ma latające renifery, i fabrykę zabawek, że wchodzi przez komin itd.

Nie ma się więc co dziwić, że ŚM poniosło. Tak, ŚM to właśnie Święty Mikołaj, który od jakiegoś czasu zachowuje się co najmniej dziwnie. Czuje, że jego czasy się kończą bo ludzie już w niego nie wierzą.. Jego pomocnik mały owłosiony troll o imieniu Czupir jest przerażony a „Ona, którą ludzie, nie wiedzieć czemu biorą za niego i nazywają Bogiem” również nie kryje oburzenia.

Na szczęście jak na świąteczną historię przystało, wszystko skończy się dobrze. Mikołaj odzyska dobry humor,  a na świecie zapanuje świąteczna atmosfera. A my, czytelnicy.... będziemy mieli o czym myśleć :-)



„Wierzcie w Mikołaja” to świetna lektura dla całej rodziny. Prowokuje, bawi, wzrusza, przypomina o magii świąt i skłania do refleksji. Autorka przedstawiła w niej dorosłych w nie najlepszym świetle... Tutaj dzieci są od nas mądrzejsze. „Większość ludzi już prawie w nic nie wierzy” - padają w niej słowa, nad którymi warto się zastanowić. Cała nadzieja w dzieciach! Wszak „Niebo dorosłych nigdy nie jest zielone” - mówi Czupir, w czasie rozmowy z Tiną.

Ja wiem jednak, że świat pełen jest jeszcze dorosłych, którzy na zawsze pozostaną dziećmi. To oni właśnie przeczytają w rodzinnym gronie tę książkę, prawda? Życzę Wam ciekawej lektury, a dzieciakom wielu snów z Mikołajem w roli głównej!
A tak przy okazji to powiem, że to książka w sam raz na prezent Mikołajkowy, pięknie wydana w twardej oprawie z rewelacyjnymi ilustracjami Benjamina Chaud'a (tego od Pomelo, Yeti, Babo, Binty i Lalo). Szczerze polecam!

Posłuchajcie historii w RADIU MERKURY - TUTAJ

8 komentarzy:

  1. A u mnie Starsze aktywnie biorą udział w utrzymywaniu Najmłodszego w błogiej niewinności :) Nawet list pomagali pisać!
    To porównanie dorosłych do chomików porażające... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. My dzisiaj ruszyliśmy z wydaną już jakiś czas temu "Wigilią Misia i Tygryska". Po pierwszej części uczucia mam cokolwiek mieszane, a i dzieci poziewywały:(
    Tę książkę oglądałam, ale uznałam że co za dużo, to niezdrowo. I może słusznie, bo ta Ona w roli Pana Boga nieco mnie niepokoi.
    A poza tym u nas wiara w istnienie świętego Mikołaja ma się bardzo dobrze, więc nie potrzebujemy wspomagania:))

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wigilię Misia i Tygryska" czytaliśmy rok temu. 4-latkowi świetnie się przy niej ziewało i zasypiało :-) To zdecydowanie historia dla starszych osobników. ONEJ w roli BOGA nie ma się co bać. My z Młodszym mieliśmy dzięki temu okazję poruszyć tematy teologiczne. Nie doszliśmy do jakiś ważnych wniosków ale i tak było miło :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas wiara w Mikołaja ma się dobrze. A dzięki tej książce - jeszcze lepiej! :) Starszego najbardziej ubawił fragment, w którym na liście przed Mikołajem znalazły się żaby z... no właśnie, śmiechu było co nie miara :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas starszaki są już uświadomione, jednak córka poprosiła mnie, żeby w tym roku prezenty były pod poduszką ;) Maluchy ciągle wierzą.
    Co do książki - zapraszam do mnie (makiwgiverny.blogspot.com) na konkurs - jest do wygrania - - dziewczyny, klawiatury w dłoń! Monika, mam nadzieję, że się nie obrazisz, że tu taką prywatę odstawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maju, taka prywata jest dopuszczalna :-) pozdrawiam!

      Usuń
  6. Z tą wiarą w Świętego Mikołaja jest u nas tak. Wierzą jeśli tylko wierzyć chcą, niezależnie od okoliczności i przesłanek. Wypadające z szafy prezenty, starszy brat, przebierańcy w sklepach, nic nie przekona MŁODSZEGO i NAJMŁODSZEJ, że Świętego Mikołaja nie ma. A STARSZY, no cóż, musi dostać prezent od rodziców, skoro już w Świętego Mikołaja nie wierzy... (A jak młdszemu rodzeństwu STARSZEGO żal, oj jak żal ;)) Książkę czytamy po rozdziale. Dodatkowo czytamy "adwentowego" Pettsona i Findusa, Misia i Tygryska,... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń