30 grudnia 2013

Szarlotka pachnąca marzeniami

Książka Iwony Czarkowskiej znanej nam z przezabawnych opowieści o Kaziu i wampirach (pisałam o nim tutaj), to sympatyczna i aromatyczna lektura. Skierowana głównie do czytelniczek w wieku 8+. Przeczytałam ją póki co sama, bo Starszy obecnie zagłębił się w lekturze, która ma dać mu odpowiedź na 50 piekielnie trudnych pytań ("Tato, a dlaczego?"). W międzyczasie podczytuje również "Opowieści z Narnii". Jednak biorąc pod uwagę jego zainteresowania kuchenne (które ograniczają się co prawda do słodkich wypieków), oraz jego sympatię do autorki serii o Kaziu, nie omieszkam podsunąć mu i tej lektury.

Szarlotka pachnąca marzeniami
Iwona Czarkowska
il. Katarzyna Sadowska
Wydawnictwo BIS, 2013


Świat 13- letniej Karoliny zwanej Tuśką zbudowany jest z zapachów. Tuśka ma słaby wzrok i bez swoich okularów nie widzi prawie wcale. Poznaje więc świat innymi zmysłami. Każdemu zapachowi towarzyszy jakiś smak, a to już pierwszy krok by polubić gotowanie. Gdy w czasie wakacji trafia do pensjonatu Błękitny Struś, gdzie pracują jej rodzice, bardzo szybko zaprzyjaźnia się z kucharzem.

Bazyli, bo tak mu na imię, jest pod wrażeniem nosa Tuśki. Dziewczyna jest w stanie powiedzieć mu z jakich składników składa się każda potrawa, którą kryją jego garnki. To właśnie Bazyli nazwie Tuśkę Szarlotką, bo wszak Karolina to po francusku Charlotte! Karolina będzie składać mu codzienne wizyty, zjadać smaczne śniadania a przy okazji wysłucha mnóstwo ciekawych opowieści, nie tylko o potrawach.


Dowie się między innymi, że marzeniem kucharza jest wzięcie udziału w teleturnieju kulinarnym. Bazyli chciałby go wygrać, by kupić pensjonat w którym pracuje. Aby tak się stało, powinien ugotować jakąś wyjątkową potrawę. Potrzebny jest przepis. Tuśka spróbuje mu pomóc. Będzie pomagał również dziadek Bazylego a właściwie kot, w którego podobno zmienił się po śmierci... Tak przynajmniej twierdzi Bazyli.

Iwona Czarkowska ma lekkie pióro i poczucie humoru. Daje czytelnikom przygodę, tajemnicę i sporą porcję ciekawostek kulinarnych. Oprócz dziwnego kota, przez karty książki przewinie się jeszcze duch chińskiego kucharza, pies Czesiek, który lubi ciasto marchewkowe oraz chłopiec, który uwalnia z łańcuchów psy podwórzowe. Będą też poszukiwania skarbu, który ukrył gdzieś dziadek Bazylego.


Mnóstwo się dzieje na 200 stronach tej książki, a do tego każdy rozdział zawiera przepis na potrawę, którą Tuska przyrządzała wraz z Bazylim.
Czytelnicy znajdą tu m.in.przepis na szarlotkę (a jakże!), gorącą czekoladę (taką z papryką chili i pieprzem czerwonym), bułeczki drożdżowo – maślane, pieczone jabłka z kardamonem, krem z cukinii, brokuły w cieście i wiele innych.

Tym wątkiem chyba Starszy nie specjalnie się zainteresuje, ale w książce nie zabrakło sympatycznego Patryka vel Patyka, który dostarcza świeżych warzyw do kuchni. Patryk jest bardzo sympatyczny i nawet chciałby Tuśkę pocałować, ale.... Ale co się odwlecze to nie uciecze! Pocałunek będzie, a jakże! A czym pachniał? Zachęcam czytelniczki lat 8+ do sprawdzenia.:-)

ps. Starszy przeczytał rozdział pierwszy i oznajmił, że książka jest fajna i będzie czytał dalej :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz