3 listopada 2013

Czarne życie

Gdy byłam małą dziewczynką zdarzyło mi się zorganizować parę pogrzebów z moją starszą kuzynką. Pamiętam, że to ona była mistrzem ceremonii. Na wsi u babci i dziadka, znaleziony gdzieś na łące ptaszek, który wypadł z gniazda, był bohaterem dnia. Wykopywałyśmy mu mały dołek, zasypywałyśmy ziemią, kładłyśmy na wierzch trawę i kwiatki. Grób ozdobiony krzyżem z patyka odwiedzałyśmy przez jakiś czas, by potem zapomnieć...
Czas napisać o "Czarnym życiu". Wyszukuję je na stosie książek.
Spójrzcie z nami na pogrzeb, oczami dziecka...

Czarne życie
Amanda Eriksson
tłumaczenie: Hanna Dymel – Trzebiatowska
Wydawnictwo EneDueRabe, 2011


Narratorką książki jest mała dziewczynka. Pogrzeb w oczach dziecka, zapewniam Was, wygląda zupełnie inaczej...

Mała bohaterka opowieści, ubrana w czarno- biały kostium pirata (!) bierze udział w pogrzebie kuzynki babci. Z dziecięcą ciekawością rozgląda się po kościele. Wszystko ją dziwi i zachwyca – długa lśniąca trumna, mnóstwo kwiatów.
- Jak ładnie. Też chcę tak mieć.
- Ale ty będziesz jeszcze długo żyć – powiedziała babcia.
- Można przecież trochę zaplanować.- odpowiada dziewczynka.
 
Pogrzeb... Smutne wydarzenie... Nie koniecznie jednak dla dzieci. Dla nich może być bardzo ciekawym, nowym doświadczeniem.

Po pogrzebie odbywa się rodzinne spotkanie, jest dobre jedzenie i krewni nie widziani od lat. Tak, tak... Wiadomo nie od dziś, że pogrzeb to niestety „dobra okazja” by wszyscy mogli się wreszcie spotkać.
 



Dziewczynka jest zachwycona, do tego stopnia, że gdy wraca do domu stwierdza; „Ja też chcę mieć pogrzeb!”. I chociaż brzmi to jak czarny humor, jej ukochany dziadek (znany nam już z innych części tej serii) proponuje urządzenie pogrzebu martwej myszy.
Kolejnego dnia odbywają się przygotowania do ceremonii. Trzeba zaprosić gości, przygotować małą trumienkę dla myszki, nagrobek z dużego kamienia i wykopać dół...
I choć wszystko na początku wydawało się takie zaplanowane, to pojawiło się coś, czego dziewczynka nie przewidziała – łzy i wzruszenie...
Tak... smutno jest umierać i smutno brać udział w pogrzebach.. Jednak, gdy mamy przy sobie naszych bliskich łatwiej znieść ten ból.


Co dzieje się z nami gdy umieramy… Idziemy do raju? Znikamy? Odradzamy się w ciele innego człowieka? A może zwierzęcia? „Czarne życie” to piękna książka, która skłania do rozmyślań, małych i dużych czytelników. Napisana w sposób lekki i bez nadęcia, świetnie zilustrowana. Tak jak to Szwedzi potrafią... Chwilami wzrusza, a czasem wywołuje uśmiech na twarzy.

Opowieść kończy się wizytą dziewczynki w kościele, tym razem z okazji chrztu małej kuzynki.
Czasem wszystko dzieje się naraz „Ktoś się rodzi, a ktoś umiera”...  Warto o tym rozmawiać z dziećmi.. To przecież „samo życie...”

„Czarne życie” to ostania część znakomitej trylogii Amandy Eriksson. Polecam inne tytuły z tej serii Inne życie- o zazdrości i „Różowe życie” o dziecięcej fascynacji kolorem różowym.

A tak na marginesie...  W trakcie lektury tej książki Młodszy bardziej skupiał się na technicznych aspektach pogrzebu myszy niż na przeżyciach wewnętrznych swoich i bohaterki. 

4 komentarze:

  1. Czytałyśmy dwie poprzednie części; do "Czarnego życia" jeszcze nie dotarłyśmy. Temat śmierci ciekawie przedstawiają książki "Czy umiesz gwizdać, Joanno"? Ulfa Starka i "Kiedy kiedyś, czyli Kasia, Panjan i Pangór" Mikołajewskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znamy i mamy tę książkę Ulfa Starka. Jedna z tych, która wyciska me łzy... A tej Mikołajewskiego jeszcze nie znamy. JESZCZE :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo dzieci na tym pogrzebie! W Polsce ciągle jeszcze (przynajmniej w miastach) uważa się raczej powszechnie, że należy dzieciom oszczędzać przeżyć tego rodzaju, dlatego rzadko można je spotkać na pogrzebach.
    I chyba dla nich faktycznie większym problemem może być reakcja towarzyszących im dorosłych, niż samo uporanie się z koniecznością bliskiego zetknięcia się ze śmiercią. O ile są tak małe jak bohaterka "Czarnego życia", oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
  4. przymierzamy się do tej serii. Pewnie różowy będzie hitem u nas. Bardzo podobają mi się ilustracje, więc połowa sukcesu czytelniczego jest;)

    OdpowiedzUsuń