21 września 2013

O czym nie śniło się dorosłym


Wieczorne czytanie książek to już u nas tradycja. Starszy czyta co prawda samodzielnie, ale nie przepuszcza okazji by posłuchać lektur Młodszego. Ta książka spodobała się nam wszystkim. Dziewięć zabawnych opowiadań - to dziewięć snów małego Bartka, który śni sny jakich można pozazdrościć!

O czym nie śniło się dorosłym
Joanna Wachowiak
il. Jola Richter – Magnuszewska
Wydawnictwo BIS, 2013

 -Mamo, miałem dziś fajny sen - mówi czasem Młodszy.
- Tak? A o czym?
- Aa, nie pamiętam - odpowiada.

Bartek, przedszkolak - bohater tej książki ma sny niesamowite. Śni mu się Baba Łamaga, która przez przypadek znalazła się w jego pokoju lecąc na spotkanie z koleżankami czarownicami. Robi mu straszny bałagan w pokoju, próbując odlecieć lecz jej "czary - mary, czmychando" nie bardzo działa...
Innym razem staje się we śnie, posiadaczem dżdżownicy Lusi. Poznaje los polnego kamienia (oj, ciężki to los!), psie życie (nie można jeść czekolady i wchodzić na kanapę!), los pisklaka (ma zjadać muchy i gąsienice - fuuuj!)
Jego sny odzwierciedlają marzenia, obawy, i problemy typowego przedszkolaka. Bartek dowiaduje się czy bycie dorosłym (który podobno może robić wszystko na co ma ochotę) naprawdę jest takie fajne. Kiedy mama nie ma czasu się z nim pobawić, wciąż zajęta domowymi sprawami, śni że mamie wyrastają dodatkowe dwie pary rąk. 
- Wspaniałe te dodatkowe ręce... Dzięki nim zrobię więcej - mówi mama i zamiast pobawić się z synem .... zabiera się do pracy. Ma przecież pełne ręce roboty! :-)

Krótkie rozdziały, ładne ilustracje - dobrze nam się czytało!



Autorką tych zabawnych, ale i mądrych opowiadań jest Joanna Wachowiak. To już jej druga książka dla przedszkolaków wydana przez wydawnictwo BIS. Pierwszą z nich są "Opowiastki dla małych uszu". Muszę przyznać, że z wielką przyjemnością czytam jej teksty Młodszemu. Jest ciekawie, zabawnie i pouczająco ale bez zbędnego dydaktyzmu, który tak często króluje w książkach polskich autorów. Dlatego jeśli szukacie książeczek dla przedszkolaków, które sprawdzą się do czytania np. przed snem, polecam książki tej autorki. Naprawdę warto!

4 komentarze:

  1. Proporcje ilości tekstu do ilości i rozmiarów obrazków zdają się być idealne dla Młodszego, który ostatnio coś się zbiesił i nie chce słuchać książek "małoobrazkowych". A jeśli jeszcze bez dydaktyzmu - ho, ho, trzeba będzie wyruszyć na łowy!:)
    (a patrząc na zamieszczone zdjęcia stwierdzam, że bardzo, bardzo podoba mi się okładka!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już nie mogę się doczekać kiedy zacznę mojej Zosi czytać książki :)
    zapraszam na swój nowy blog http://zosiulinkowo.blogspot.com/
    oczywiście obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na mojego bloga przemcioczyta.blogspot.com. Nie jest to zupełnie świeży blog, do tej pory funkcjonował pod nazwą Czytelniczek. Niestety z powodu awarii platformy blogowej Czytelniczek uległ skasowaniu :( Przeniosłam go więc na blogspota. Jest inna nazwa, bo Czytelniczek był już zajęty. Stare, częściowo odzyskane wpisy, będą stopniowo umieszczane. Między nimi będą się pojawiać także nowe książeczki. Pozdrawiam Julia

    OdpowiedzUsuń
  4. zdecydowanie nas zachęciłaś! mnie osobiście rozbawia ta mama z dodatkową parą rąk, jakie to prawdziwe i ... dające do myślenia...
    pozdrowienia
    m.

    OdpowiedzUsuń