22 sierpnia 2013

Opowieści z najdalszych przedmieść


Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam by jeździć do szkoły konno. W zasadzie mi się to udawało. Mój koń był biały i czekał na mnie każdego dnia przed domem. Pędziłam na nim uliczkami mojego małego miasta. Gdy siedziałam na lekcjach, on czekał na mnie przed szkołą. Niewidzialny dla ludzkich oczu. Tylko starszy brat, z którym czasem wracałam do domu dziwnie na mnie patrzył i pytał: Dlaczego tak podskakujesz?
Cóż... taki o 3 lata starszy brat, miał prawo nie rozumieć. On go po prostu nie widział. Mojego białego rumaka … :-)

„Opowieści z najdalszych przedmieść” Shauna Tan'a to dla mnie prawdziwa uczta wyobraźni. Niby z najdalszych przedmieść, a tak mi bliskie... Pełne tajemniczych postaci i zdarzeń, fascynują, chwilami przyprawiają o dreszcze... Senne marzenia, fantazje, emocje.. Historie, które zamieszkują dziecięcą wyobraźnię...

Opowieści z najdalszych przedmieść
tekst i il. Shaun Tan
Kultura Gniewu, 2013


Mam w tej książce kilka ulubionych opowiadań. W pierwszym z nich autor wspomina, że gdy był małym dzieckiem w jego okolicy na pustej, nigdy niekoszonej działce mieszkał wielki bawół, który wskazywał dzieciom ... właściwy kierunek. Inne opowiada o pewnym studencie który w ramach wymiany zagranicznej zamieszkał u jego rodziny w … spiżarni wśród filiżanek. Ciekawski student widzi więcej niż jego mieszkańcy, wszystko go dziwi i fascynuje, a szczególnie drobiazgi na które nikt normalny nie zwraca uwagi... Jeszcze inna przejmująca historia pt. „Czuwanie” opowiada o tym jak pewnej nocy w domu człowieka, który kilka dni wcześniej zabił swojego psa wybuchł pożar. To właśnie ilustracja do tego opowiadania znajduje się na okładce.



Dziwne postacie, stworzenia, sytuacje... Pojawiają się nagle i znikają...Czy chcą nam coś przekazać? Wśród mieszkańców budzą jedynie zaciekawienie. U sąsiadów na trawniku przed domem pojawia się nagle wielki ssak morski – diugoń, po ulicach miasteczka chodzą dziwne patyczaki, bezimienny renifer zabiera raz w roku z dachu domów najcenniejsze rzeczy dzieci...
Spotkanie z dziwnym mężczyzną, który przemierza ulice miasteczka w staroświeckim stroju nurka, wspomnienia dziadka o przedziwnej ceremonii ślubnej, odkrycie wewnętrznego dziedzińca, czyli rodzinnego AZYLU, który tak naprawdę trzeba UMIEĆ odnaleźć. Przepis na zrobienie zwierzaka z niekochanych już przedmiotów.... Shaun Tan to człowiek o nieprzeciętnej wyobraźni.

Czy to książka dla dzieci? Na pewno dla tych starszych (10+) i dzieci już dorosłych (takich jak ja).
Starszy przeczytał. I owszem. Podobało się? No, tak... Ale nic więcej. To ja wracam do niej po kilka razy, to ja wpatruję się w ilustracje i to ja cieszę się, że ją mamy! :-)

Każde z tych 15 krótkich, poetyckich opowiadań Shaun Tan zilustrował w innym stylu. Rzadko się zdarza by w jednej książce autor a zarazem ilustrator zastosował tyle technik. Mamy tu rysunki jak z komiksu, kolaże, i takie które wyszły spod pędzla, narysowane kredką czy ołówkiem. Wszystkie wyjątkowe i świadczące o wielkim talencie autora. Sama forma prezentacji spisu treści w formie znaczków pocztowych jest bardzo oryginalna.





Polecam wszystkim wrażliwym na słowo i obraz. Ta pięknie wydana książka z pewnością Was zachwyci i zabierze w daleką podróż.... na przedmieścia Perth lub na całkiem inną planetę. Ja bardzo cieszę się, że Shaun Tan dotarł do Polski!

1 komentarz:

  1. Muszę ją mieć! Historie poruszające, a ilustracje niesamowite, niepokojące i trochę straszne... Nie znam tego wydawnictwa, zaraz wrzucę w wyszukiwarkę ;)
    pozdrawiam
    m.

    OdpowiedzUsuń