7 lipca 2013

Chłopiec w pasiastej piżamie

Książkę "Chłopiec w pasiastej piżamie" przeczytałam jakiś czas temu. Dziś przypomniałam sobie o niej, gdy na tzw. "łonie natury",  świętowaliśmy urodziny Starszego. Patrzyłam na beztroskie chwile mych dzieci....

Chłopiec w pasiastej piżamie
John Boyne
przekład: Paweł Łopatka
Wydawnictwo Replika, 2013


Powieść o przyjaźni dwóch 9- letnich chłopców, których spotkanie miało miejsce podczas II wojny światowej była nominowana do wielu nagród. M.in. do prestiżowej brytyjskiej nagrody literackiej, Galaxy British Book Awards, w kategorii "książka dla dzieci". Gdy tylko o tym fakcie usłyszał Starszy postanowił przeczytać tę książkę, widząc jak wielkie wrażenie na mnie wywarła. Początkowo byłam przeciwna ale jakich argumentów mogłam użyć, oprócz tych: "Synu to bardzo smutna historia"?

Dwóch chłopców - Bruno i Szmul. Urodzili się tego samego dnia i roku...
Bruno, syn niemieckiego oficera żyje w czasie wojny prawie wcale jej nie odczuwając. 
Szmul, syn żydowskiego zegarmistrza, poznał wojnę bardzo dobrze... To ona odebrała mu beztroskie dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa i członków rodziny.
Kiedy Bruno przeprowadza się z całą rodziną w nowe miejsce, tam gdzie jego ojciec obejmuje nowe stanowisko, nie zdaje sobie sprawy, że za jego oknami rozciąga się widok na baraki obozu pracy. Dziwią i ciekawią go "pasiaści  piżamowcy".
Chłopiec tęskni za domem, swoim pokojem i kolegami. Pewnego dnia podczas wyprawy spotyka Szmula, który ubrany w pasiastą piżamę, siedzi za ogrodzeniem z drutu kolczastego. Tak zacznie się ich przyjaźń, a to spotkanie, które tak na prawdę nie miało prawa mieć miejsca, ma oczywiście wymiar symboliczny...
"Mieszkasz po złej stronie ogrodzenia" - powie Szmul, gdy Bruno próbuje się wprosić do niego z wizytą.
Naiwność Bruna i zupełny brak wiedzy o otaczającym go świecie, może nas drażnić... Jednak to pewnie celowy zabieg autora, który w ten sposób pokazuje nam dwa światy. Chłopca, który nie wie nic o koszmarze wojny i drugiego, na którego życiu wojna odcisnęła wielki ślad...
Dwóch 9-latków... Dwa światy...

To przerażająca i smutna historia, która nie mogła się zdarzyć. Wiadomo przecież, że w pilnie strzeżonych obozach nikt nie mógłby spokojnie oddalić się i udać na spotkanie przy kolczastym ogrodzeniu... Tak, tak..To spotkanie to tylko fikcja literacka, lecz jak potrzebna i jak ważna, aby nie zapomnieć o koszmarze wojny...

Starszy przeczytał i wiem, że był poruszony. Świadczy o tym rysunek, który wykonał w szkole na lekcji. Mieli narysować ilustrację do książki, którą ostatnio przeczytali i która wywarła na nich wrażenie...


Po przeczytaniu tej historii Starszy domagał się obejrzenia filmu, bo takowy powstał na podstawie książki.
Pewnie kiedyś obejrzymy...

9 komentarzy:

  1. Film jest też bardzo poruszający, ale pewnie nie tak jak książka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu na dysku czeka film, ale najpierw chciałabym przeczytać książkę. Bardzo chcę poznać tę historię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zawsze warto zacząć od książki. Potem co prawda zwykle czeka nas rozczarowanie w trakcie oglądania filmu, ale z tego co słyszałam ten film nie powinien rozczarować..

      Usuń
  3. Film też jest dobry, choć pominięto niektóre aspekty książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcel obejrzał za mną kiedyś film , w telewizji , parę tygodni temu...i do dziś mocno "siedzi" w nim ta historia...Bardzo często wraca do tego tematu...mamy książkę , M. chce ją przeczytać...ale jak będzie w domu (tak stwierdził)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa czy uda mu się to w czasie wakacji. Może powinien jednak wybrać jakąś lżejszą lekturę? :-) pozdrawiam!

      Usuń
    2. Tak, na obóz zabrał Krabata (nie wiem czy to lekkie :-)
      Miłego letniego wieczoru!!!

      Usuń
  5. To ja zastanawiam się, czy podsunąć dziecku "O psie, który jeździł koleją", a Ty tak z grubej rury?
    Ech, oby nasze dzieci jak najdłużej nimi były. I jakie to szczęście, że żyjemy tu i teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o psie, który jeżdził koleją... Moja przeczytała to szybko, a on a uwielbia psy... trochę w tym smutku i radości, ale trzeba dopsaować to do dziecka.

      Usuń