5 maja 2013

Tajemnica szpitala

Biuro detektywistyczne Lassego i Mai to seria, która bardzo mocno przyczyniła się do tego, że Starszy zaczął samodzielnie czytać. (pisałam o serii tutaj).

I chociaż książki te świetnie sprawdzają się w przypadku młodszych dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem, to Starszy wita każdą kolejną część z radością. Siada na kanapie lub w fotelu i czyta, aż nie skończy. Nie trwa to długo, bo książki te liczą ok. 90 stron. Potem odkłada książkę i mówi:
- Fajna! A kiedy następna część?
A wydawnictwo już nie nadąża :-)

Dlaczego dzieciaki lubią tę serię?
Bo dobrze się to czyta. Duże litery, zabawne ilustracje, narracja w czasie teraźniejszym sprawia, że czytelnik czuje jakby uczestniczył w opisywanej sytuacji. No i te tajemnice, z którymi nie radzi sobie policja, a taki Lasse i Maja zawsze doprowadzają sprawę do szczęśliwego finału!

I tak jest tym razem... Biuro detektywistyczne Lassego i Mai ma kolejną zagadkę do rozwiązania. Osiemnasta już tajemnica to....

Tajemnica szpitala
Martin Widmark
il. Helena Willis
przełożyła: Barbara Gawryluk
Wydawnictwo Zakamarki, 2013 


Sara Bernard przewraca się na lodowisku. Trafia do szpitala, gdzie będzie miała założony gips. Tam giną jej cenne kolczyki, które dostała od swojego narzeczonego. Okazuje się, że nie ona jedna jest poszkodowana. Nad sprawą pracuje już komisarz, ale jak zwykle nie bardzo sobie radzi. Do akcji wkracza, więc para młodych detektywów – Lasse i Maja.

„Jak ja bym sobie bez was poradził” – mówi komisarz.

Oczywiście dzięki sprytowi i zdolności do logicznego myślenia, kolejna ciekawa zagadka zostaje rozwiązana, a złodziej biżuterii trafi za kratki.





Seria detektywistyczna ma swoich fanów zarówno wśród dziewcząt, jak i chłopców. Znam dzieci, które kupują sobie te książki za własne kieszonkowe, znam dziewczynkę która prosi babcie i rodziców o każda kolejną część przy okazji urodzin i świąt. Słyszałam o dziewczynce, której rodzice kupili całą serię na prezent..... (uwaga!) komunijny, bo to było jej marzenie! :-)

W marcu tego roku autor wraz z ilustratorką przyjechali do Polski, a dokładnie do Poznania. Tłumy dzieci wraz z rodzicami przybyły na Poznańskie Spotkania Targowe - Książka dla Dzieci i Młodzieży by ich zobaczyć i oczywiście zdobyć autograf!

Gdy widzę na zdjęciach takie tłumy to wierzę, że rośnie nam nowe pokolenie czytelników. A statystyki? Eeee... nigdy za bardzo im nie ufałam :-)

Mimo, że choroba nie pozwoliła mi dotrzeć w tym roku na poznańskie targi (Starszy wypychał mnie z domu „po autograf” nie bacząc na mój stan), to udało się! Mamy Tajemnice z autografem i to nawet dwie! Ma się te wejścia i układy :-) Dziękujemy! 

Jeśli Wasze dzieci dopiero zaczynają przygodę z czytaniem, albo niezbyt chętnie chcą same czytać, to naprawdę polecam Wam tę serię. W naszym domu świetnie się sprawdziła!

5 komentarzy:

  1. Nie pokażę Starszemu tych autografów, nie ma mowy! Ja nie mam, niestety, takich dojść i układów, a on pewnie uważałby to za skandaliczny brak!:P
    Ta seria zdecydowanie coś w sobie ma, tylko cały czas zastanawiam się nad tym co to jest? Ilustracje raczej okropne (patrząc obiektywnie), schemat powinien najpóźniej po dziesiątym razie znużyć, a do tego mojemu Starszemu jeszcze ani razu nie udało się prawidłowo rozwiązać zagadki zanim sami autorzy nie rzucili ostatecznego tropu. A jednak!
    Wniosek jeden: nie trzeba się zastanawiać, trzeba się cieszyć i korzystać, póki same dzieci chcą (ta dziewczynka od komunijnego prezentu naprawdę mi zaimponowała!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropne ilustracje? Eee ja się nie zgodzę i Starszy też. Mówi, że są FAJNE! A ja że ORYGINALNE ale nie OKROPNE! :-) Okropne to są te złoto-różowe!
      Tak, ta seria COŚ w sobie ma ale to właśnie jest jedna z TAJEMNIC...

      Usuń
    2. Mojemu Starszemu ilustracje też się podobają. Co nie zmienia faktu, że są okropne:PP Ale złoto-różowe bardziej, zgoda:)

      Usuń
  2. Uwielbiam Wydawnictwo Zakamarki,choc tej serii jeszcze nie miałam okazji poznać.

    OdpowiedzUsuń