4 lutego 2013

Tata reporter

Nie ukrywam, że temat taty dziennikarza jest nam dość bliski, dlatego też pewnego wieczoru postanowiłam tę książkę przeczytać obu naszym chłopakom. Pomysł poniekąd trafiony bo.... Młodszy zasnął po dwóch stronach :-)
Nie dlatego, że książka nudna. To po prostu nie dla niego lektura. W dodatku nie zawiera zbyt wielu ilustracji, na których mógłby skupić wzrok. Dlatego bardzo szybko odpłynął w "krainę snu". Starszy natomiast jak najbardziej zainteresował się historią pewnego Marcina, ucznia klasy drugiej, którego tata jest dziennikarzem telewizyjnym. Starszy do tego stopnia się zainteresował, że na drugi dzień sam dokończył czytanie.  Tak to niestety już jest... Cóż mi pozostaje? Doczytać samej, co też uczyniłam.

Tata reporter
Sergiusz Pinkwart

il. Tomasz Domański
Akapit Press, 2012


Ta książka to opowieść o pewnej współczesnej rodzinie - mama, tata i trójka dzieci. Narratorem jest Marcin, uczeń klasy drugiej, który ma (jak twierdzi) przemądrzałego starszego brata i siostrę, która pakuje się bez namysłu w każdą aferę. Mama jest nauczycielką w szkole, a tata dziennikarzem telewizyjnym, który bardzo często wyjeżdża, aby na żywo relacjonować przeróżne wydarzenia - nie tylko kulturalne.
Łatwo się domyślić, że kiedy pojawia się na ekranie, przed telewizorem zasiada cała rodzina aby choć na chwilę popatrzeć na ojca, którego tak naprawdę bardzo rzadko widują. Ich kochany tata, którego tak bardzo podziwiają niestety nie zawsze dotrzymuje obietnic, i nie zawsze może być z nimi, gdy go potrzebują. Bardzo często po otrzymaniu telefonu - pakuje się i wyjeżdża, zostawiając żonę i dzieci w środku jakieś małej "domowej katastrofy".






Kiedy ich tato relacjonuje kolejne trzęsienia ziemi, huragany w ich domu również odbywają się różne zawirowania. To mama musi radzić sobie z dziećmi i wszelkimi sprawami domowymi - np. naprawić zlew, bo mąż właśnie leci na Kubę, gdzie huragan spustoszył wyspę. Na szczęście dzieciaki wspierają rodzicielkę w trudnych chwilach, a starszy brat - Maciek świetnie gotuje. I mimo, że życie z tatą dziennikarzem jest nieprzewidywalne, to jak mówi na zakończenie mama w wywiadze dla telewizji śniadaniowej:
- Kochamy się i jesteśmy jedną drużyną. Pewnie, że bywa ciężko, ale dajemy sobie wspólnie radę...

Książka zawiera sporo ciekawostek o krajach, w których przebywa tata reporter. Dzięki tej historii dzieci mają również okazję zobaczyć jak wygląda życie dziennikarza i uzmysłowić sobie, że ci panowie na szklanym ekranie też mają swoje rodziny. A kiedy są na wizji (na żywo oczywiście) to niestety nie ma ich w domach, i ktoś za nimi pewnie tęskni. Ktoś ich potrzebuje. Bo niestety nie da się być wszędzie.

Bardzo ciekawym pomysłem jest włączenie do książki wątku kulinarnego. W internecie wyczytałam, że Sergiusz Pinkwart to reporter, pisarz, podróżnik, muzyk i entuzjasta gotowania oraz dobrego jedzenia.
Dlatego, gdy np. tytułowy tata przebywa we Francji dzieciaki przygotowują sobie w domu creme au chocolat, a gdy jest na Karaibach w jego domu je się na kolację ryż z sofrito. Pobyt taty w Londynie dzieci umilają sobie jedząc crumble z gruszkami. Przepisy na te potrawy czytelnik znajdzie na końcu książki.

Nie wiem czy to dzięki tej książce, ale od dwóch tygodni co tydzień muszę piec ciasta. Chłopaki tak zarządzili - KONIEC I KROPKA!


7 komentarzy:

  1. A byliście może na spotkaniu z autorem? Ja się zastanawiałam, ale ostatecznie uznałam (sądząc z Twojej notki, błędnie), że to jeszcze nie nasz lekturowy przedział wiekowy.
    Ciekawe jakie ciasta pieczecie i gdzie wysyłacie wtedy tatę?:) (dziś bananowiec; tato, masz tu bilet na lot do Manili)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na spotkanie nie dotarliśmy, jak na wiele innych zresztą.. Szkoda.. Co do ciast, to ostatnio hitem jest MURZYNEK, ale ojciec rodziny do Afryki jakoś się nie wybiera :-)

      Usuń
    2. Tak myślałam, żeby w pierwszym komentarzu napisać o murzynku, jednak po namyśle uznałam, że będzie to niepoprawne politycznie:))
      U nas murzynek dobry na każdą okazję; choćbym nie wiem jakie cuda upiekła i tak zawsze padnie pytanie "a murzynka nie ma?"...

      Usuń
    3. Murzynek jest prosty i smaczny - za to go lubię, jakkolwiek by to nie zabrzmiało :-) Kuchnia nie jest miejscem, w którym spędzam dużo czasu dlatego wszelkie FALE DUNAJU odpadają ;-)

      Usuń
  2. Wczoraj trzymałam tę książkę w dłoni, gdy sama zawędrowałam do biblioteki w poszukiwaniu książek dla dziewczyn, które chore zalegają w domu. Na razie odłożyłam na rzecz "Gofrowego serca" Marii Parr, "Superwakacji z szaloną babcią" Elin Lindell i około-wróżkowych historii:) Na pewno jednak wrócę po "Tatę reportera".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że "Tata reporter" poczeka na Was :-) pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nie wiem jak wasze, ale moje dzieciaki kompletnie znudziła ta książka.

    OdpowiedzUsuń