2 stycznia 2013

Przygody Misia Kazimierza

Pozwólcie przedstawić sobie, oto Miś Kazimierz we własnej osobie! Jak na malutkiego misia w piżamce, nosi dość poważne imię. Ale zapewniam, że gdy poznacie książkę o Misiu Kazimierzu dojdziecie do wniosku, że imię to bardzo do niego pasuje.

Przygody Misia Kazimierza
Paulina Wilk
ilustr. Zosia Dzierżawska
Wydawnictwo Wilk&Król, 2012


 
Czy dorosła osoba może przyjaźnić się z misiem? Przyznam, że ja wielokrotnie patrząc w sklepach na półki pełne ślicznych, mięciutkich misiów muszę się powstrzymywać, aby choć jednego nie zabrać do domu. Chętnie przygarnęłabym kolejnego, niekoniecznie w celach towarzyskich. One po prostu mają w sobie ten urok i miękkość, której ciężko czasem się oprzeć. :-)

Ania miała to szczęście, że miś Kazimierz trafił do niej sam. Zapukał pewnego dnia do jej drzwi. Gdy je otworzyła ujrzała małego misia piżamce ze stokrotką w ręku.
 "W gości nie wypada przychodzić z pustymi rękoma” - pomyślał miś zanim zapukał i zerwał kwiatek w ogrodzie. Taki jest właśnie Kazimierz – dobrze wychowany i grzeczny, a do tego delikatny i trochę nieśmiały.
Miś Kazimierz, zawsze czuł się wyjątkowym misiem, dlatego uciekł ze sklepu, gdzie leżał z innymi kolegami w wielkim koszu. Wszyscy byli do siebie podobni, odróżniały ich tylko imiona na metkach. Wszyscy czekali z utęsknieniem na to, aż wreszcie ktoś ich kupi i zabierze do domu. „Może wyglądam jak inne misie, ale na pewno nie jestem zwyczajny” pomyślał pewnego dnia Kazimierz i … uciekł.
Dzień w którym trafia przypadkiem do domu Ani, to początek ich przyjaźni. O tym jest ta właśnie książka. O przyjaźni dorosłej osoby z misiem. Brzmi to wyjątkowo, prawda? Taka właśnie jest ta historia.

Kazimierz bardzo lubi odkrywać otaczającą go rzeczywistość. Pływa różową mydelniczką po Jeziorze Wannowym, buduje statek kosmiczny z pudełka po margarynie, pomaga Ani w ogrodzie a czasem i w pracy. Opiekuje się nią w czasie choroby, próbuje trudnej sztuki kulinarnej.
Autorka, Paulina Wilk obdarzyła Misia Kazimierza wieloma pozytywnymi cechami, ale Kazio również gniewa się, obraża i bywa zazdrosny o Anię. Często zachowuje się po prostu jak małe dziecko.
Ich niezwykła przyjaźń jest pretekstem do pokazania czytelnikowi (temu małemu i temu dużemu) relacji między dwojgiem przyjaciół.
Poszczególne rozdziały opisują ich codzienne rytuały i to jak wspólnie spędzają czas. Dzięki przyjaźni z misiem Ania dowie się m.in. jak ważne jest dotrzymywanie słowa i noszenie czapki w zimie, a Kazimierz nauczy się ufać swym bliskim i przekona się, że tak naprawdę można mieć wielu przyjaciół.
W ostatnim rozdziale miś wyrusza na spotkanie nowych, wakacyjnych przygód w towarzystwie swojego nowego przyjaciela Tadeusza – misia, którego poznał kiedyś w ogrodzie.

Można się więc domyślać, że to jeszcze nie koniec i przed nami kolejna książka z tej serii.




Opowieść Pauliny Wilk ma w sobie jakiś taki spokój, niczym książki z dawnych lat. Jak napisała w podtytule autorka to „Bajki dla dzieci i niezupełnie dorosłych” . Przyznam, że bardzo spodobało mi się to określenie „niezupełnie dorośli”. To cudownie oddaje stan w jakim tkwię od wielu już lat i nie potrafiłam tego tak ładnie ująć! Jestem „niezupełnie dorosła” bo wciąż uwielbiam czytać książki dla dzieci. Co więcej zamierzam taka być ZAWSZE! :-)
Oprócz niezwykłej historii, którą szczerze Wam polecam, nie mogę zapomnieć o uroczych, po prostu ilustracjach! Miś w piżamce ze stokrotką, miś w mydelniczce... :-) Gratuluję autorce i ilustratorce!

Po raz pierwszy przeczytałam książkę w pdf-ie! Oj, ciężko było mi się do tego zabrać, ciężko.... No bo jakże to tak - nie czuć pod palcami kartek, nie dotknąć okładki, oglądać ilustracje na ekranie?? Ale okazało się, że to wcale nie jest takie "straszne" jak myślałam :-) Bardzo szybko zapomniałam o tym, że nie mam w ręku książki, tylko tablet Starszego i dałam się "ponieść" przygodom pewnego misia, o bardzo eleganckim imieniu.
Ciekawe czy tak samo spodoba się ta książka moim synom? Póki co Starszy czyta teraz o niani Agacie, więc Kazimierz w kolejce. Niestety nie dajemy rady i czytamy czasem osobno :-)


Miś Kazimierz, jak na misia XXI wieku przystało ma własną stronę internetową, dzięki której możecie bliżej  poznać misia i autorki tej książki  miskazimierz.pl 


5 komentarzy:

  1. My do Misia się właśnie przymierzamy. A póki co - zapraszamy do siebie - "Gucio..." doczekał się fotek :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że autorka wspaniałych reportaży "Lalki w ogniu" napisała książkę dla dzieci. Na pewno sięgnę po "Przygody Misia Kazimierza", bardzo lubię takie ciepłe opowieści. Miś ten trochę kojarzy mi się z Paddingtonem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałyśmy i Kazimierza polubiłyśmy :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. ten opis trochę mi przypomina Paddingtona... Ty tez widzisz podobienstwo?

    OdpowiedzUsuń
  5. Paddingtona czytałam dość dawno temu, lecz wydaje mi się, że Paddington jest nieco dojrzalszym misiem. Mam wrażenie, że autorka książki o Misiu Kazimierzu bardziej skupia się na emocjach i relacjach międzyludzkich.

    OdpowiedzUsuń