25 stycznia 2013

Pan Mruczek i Mysia Rodzina



Mezalians może zdarzyć się w każdej rodzinie. Nawet w mysiej! :-) Ważne jest jednak to, jak zareagują na to najbliżsi.


Pan Mruczek i Mysia Rodzina
Danuta Parlak
il. Marta Pokorska
Wydawnictwo BIS, 2009


Historia pewnej bardzo oczytanej Mysiej Rodziny, która zamieszkiwała antykwariat, wiodąc życie wśród stosów książek i czasopism jest naprawdę niezwykła i... zabawna!


Oto pewna młoda mysz, o dość niezwykłym imieniu  - Konstrukcja, przyprowadza do domu swego wybranka.
I może nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że ten kawaler był myszą z Supermarketu! Na szczęście wybranek Konstrukcji o imieniu (uwaga!) Winter Fresh, był bardzo grzeczną i dobrze ułożoną myszą (myszem?), po uszy zakochaną.
Ojciec nie byłby dobrym ojcem, gdyby nie sprawdził, gdzie wychował się wybranek jego córki. Po powrocie z Supermarketu, uświadamia rodzinę, że w Supermarkecie książki oczywiście są, ale... na wagę!
Jednak Państwo Myszowie, którzy są nowoczesnymi rodzicami (przegryźli się wszak przez wiele poradników dla rodziców) zgodę na ślub wydają.(uff!).


I tak Konstrukcja przenosi się do męża, do Supermarketu.  A tam .... oszołomiona ilością wszelkich dóbr, próbuje wszystkiego, co napotka na swej drodze.  Jej łakomstwo wpędzą ją jednak w straszne kłopoty.
Tyje i rośnie z dnia na dzień. Po jakimś czasie jest już wielkości kota! Zostaje schwytana przez obsługę sklepu, a potem umieszczona w klatce, jako atrakcja supermarketu.

Na szczęście jej mąż (dla przyjaciół i rodziny Łynter) wkracza do akcji. Kochający i odważny szuka ratunku dla swej żony. Cała Mysia Rodzina angażuje się w pomoc dla Konstrukcji. Rozpoczyna się seria wizyt u doktora, dieta, konsultacje z Profesorem, który bez serca traktuję historię Konstrukcji, dla niego to kolejny przypadek... Zaleca serię badań, eksperymentów - a tu trzeba działać, czas nagli...

I wtedy pojawia się.... Pan Mruczek, kot zaprzyjaźniony z rodziną – kawaler (dla zainteresowanych). To właśnie on pomoże Konstrukcji powrócić do dawnych rozmiarów.


Książka dowcipna, mądra i z morałem. O miłości, akceptacji, prawdziwym oddaniu, przyjaźni i rodzinnej solidarności, z rewelacyjnymi ilustracjami.
Czytaliśmy na razie z Młodszym wydając „ochy” i „achy” nad rysunkami, a ja raz po raz chichotałam, bo tę książkę można czytać na wielu poziomach. Można ją polecić zarówno przedszkolakom jak i dzieciom w wieku szkolnym, a i rodzice podczas lektury na pewno nie będą ziewać.:-)



Polecamy miłośnikom kotów, myszy i książek – ale nie tych na wagę! :-)

3 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce, a z Twojej opinii wynika, że to naprawdę fajna, warta uwagi opowieść. I choć jestem miłośnikiem książek tylko, to poczytać o kotach i myszach mogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, szczerze polecam! Książka jakoś dziwnie mało znana, a szkoda..

      Usuń
  2. O jaka ładnie ilustrowana, zaciekawiłaś mnie tą książką.
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń