29 stycznia 2013

Kuba i Mela dają radę;-)

Rzeczywiście, Kuba i Mela dają radę! Znów im się udało - Starszy zaczytał się na dobre. Czytał, chichotał, odczytywał nam na głos co śmieszniejsze fragmenty, a potem …. zażądał podwyższenia kieszonkowego!
Kiedy wreszcie udało mi się przeczytać tę książkę zrozumiałam skąd ten postulat, przeprowadzany każdego dnia tzw. „metodą drążenia” zaczerpniętą od Kuby i Meli.

Kuba i Mela dają radę ;-)
Maciej Orłoś
il. Henryk Sawka
Wydawnictwo Jaguar, 2012


O pierwszej części tej książki pisałam tutaj. Teraz również rodzeństwo - Kuba (klasa V) i Mela (klasa II) są na zmianę, narratorami kolejnych rozdziałów.


Kuba i Mela (prywatnie dzieci Macieja Orłosia) to bystre i inteligentne dzieciaki, a ich zabawne opowieści potrafią rozbawić zarówno dzieci jak i rodziców. Tak jak zapewnia wydawnictwo "to książka o dzieciach i dorosłych, dla dzieci i rodziców". Tak jak … „Mikołajek...”, do którego, chociażby formatem, ta książka z pewnością nawiązuje.

W zasadzie to można ostatnio zaobserwować sporo takich książek, które są „Mikołajkopodobne”. A to przygody Mateuszka, a to Pitu i Kudłata....
Jest i więc Kuba i Mela, których przygody czytałam przyznam szczerze, z wielką przyjemnością. Dlaczego?

A dlatego m.in. bo autor, Maciej Orłoś pokazuje w niej bardzo ciekawy portret współczesnych rodziców. Trochę zakręconych, zapracowanych, nie zawsze uważnie słuchających swoich dzieci. Na pewno kochających, ale nie idealnych. I to mi się bardzo spodobało. :-)
A co spodoba się młodemu czytelnikowi? Na pewno fakt, że Kuba i Mela, żyją tu i teraz. Takie współczesne dzieciaki. Co prawda trochę mało książek czytają jak na mój gust... Grają na komputerze, mają telefony komórkowe a Kuba nawet konto na Facebooku. Każdy rozdział to opowieść o szkole, domu, wakacyjnych wyjazdach i o tym jak czasem trudno wytrzymać z rodzicami! :-)

Kuba np.odkrywa, że jego koledzy dostają wyższe kieszonkowe, zaczynają się więc negocjacje z rodzicami. (Przy okazji okazuje się, że tata czasem bez pytania korzysta ze skarbonki syna.. Robicie to czasem?). Jak prawie każdy chłopak w jego wieku, Kuba uczestniczy w szkole w zawodach plucia. Grunt to nie napluć dyrektorowi na głowę... hmm Kuba nie miał tyle szczęścia.
Kiedy  tłumaczy tacie na czym polega gra w Minecrafta, już wiem dlaczego tego nie ogarniam....
Rozdział „Życie jest ciężkie”, w którym Kuba żali się, że rodzice wciąż go musztrują, jest bardzo bliski sercu memu ;-)

Mela natomiast, uczennica klasy drugiej uwielbia się stroić i przebierać. A na kulki z automatu, takie z zawieszkami, potrafi wydać dużo pieniędzy (oczywiście wyciągniętych od taty). Mela marzy o koncie na FB, póki co dostaje nowy telefon, do którego jej brat potajemnie ustawia kompromitujący dzwonek (Starszy miał ubaw po pachy!).

Rysunki autorstwa Henryka Sawki świetnie komentują tekst, choć obawiam się, że niekoniecznie są zrozumiałe dla dzieci.


W opowieściach Kuby i Meli młody czytelnik ujrzy swoją codzienność w szkole i w domu, a my, rodzice ujrzymy siebie - oczami dziecka ;-)

A najciekawsze było to, jak kiedyś oglądając Teleexpress mówię do Starszego:
- O zobacz! To ten pan napisał „Kuba i Mela”.
- Naprawdę???

Mina starszego – BEZCENNE ;-)
Fajnie się czyta o Kubie i Meli - polecamy ze Starszym!

9 komentarzy:

  1. słyszałam dużo dobrego o tej książce!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zatem sprawdzić, czy i Wam się spodoba!

      Usuń
  2. Książki nie czytałam, zdania więc nie mam, ale tytuł budzi mój sprzeciw. Zdaje się, że już Pitu i Kudłata dawali radę - naprawdę nie można było wymyślić nic innego? Zwłaszcza, że model pisania (i styl), zdaje się ten sam?
    A rysunki H. Sawki znakomite, jak zwykle. Tyle, że faktycznie raczej nie dla dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak.. tytuł bardzo podobny. Wiem jednak, że to ... PRZYPADEK. Ot, nie znajomość rynku książek szkodzi ;-)

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem, ale takie wytłumaczenie umiarkowanie mnie przekonuje. Jeśli nie sam autor, to chyba wydawca powinien znać rynek książek, prawda?

      Usuń
    3. Powinien, powinien... bez komentarza...

      Usuń
  3. Zapowiada się świetnie. Niech tylko młody ciut podrośnie i będziemy czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mam chrapke na tą książkę, ale 5 latek chyba jeszcze nie pociągnie całej :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci nie mam, ale i tak chętnie zapoznałabym się z książką ;-)

    OdpowiedzUsuń