27 grudnia 2012

Jaś i Małgosia

Jaś i Małgosia
Wilhelm i Jacob Grimm
tłumaczyła Irena Tuwim
ilustrował Edward Lutczyn
Krajowa Agencja Wydawnicza, 1987
(wydanie II)




Ile jest wersji tej bajki trudno zliczyć. Ja wychowałam się głównie na tej. To książka z mojego dzieciństwa, a ilustracje Edwarda Lutczyna, gdy na nie patrzę, przywołują wiele wspomnień. Mój egzemplarz gdzieś przepadł, ale niedawno udało mi się kupić na Allegro (dziękuję Wioleto!) kilkanaście książek z serii z Krasnalem. I tak zaczęliśmy czytać Młodszemu bajki, na których się wychowałam. Przyznam, że ich odbiór po latach jest zupełnie inny... Fajne jest to uczucie, gdy przewracam kartki i widzę ilustracje, w które wpatrywałam się będąc dzieckiem.

Do tej pory czytywałam Młodszemu bardziej "lajtowe" wersje tej bajki. Ot, dzieci zgubiły się w lesie, trafiają do Baby Jagi.
Ta jest nieco inna....

".. Dosyć mam już tej biedy! Musimy pozbyć się Jasia i Małgosi. Jutro raniutko wyprowadzimy ich do lasu.... Dzieci zostaną w lesie i nie znajdą drogi do domu... I po kłopocie". - mówi macocha do ojca dzieci już na początku bajki.

Czytam Młodszemu i patrzę na jego reakcję. Jest zdziwiony ale nic nie mówi, słucha. A ja czuję, że muszę mu wytłumaczyć postępowanie macochy. Po tych wszystkich książkach które wspólnie czytujemy, ta zaczyna się dość niecodziennie - rzekłabym :-)

Macocha z ojcem wyprowadza dzieci do lasu, ale Jaś wpada na pomysł i zaznacza drogę powrotną białymi kamykami. Wieczorem udaje im się z siostrą wrócić bezpiecznie do domu.


- A wy uprzykrzone bachory! Zaspałyście w lesie. Myślałam, że już wcale nie wrócicie do domu! - wita ich macocha na progu domu.
Nie pytajcie dlaczego słowo "bachory" zamieniam podczas czytania na... "wstrętne dzieciaki"...

Następnego dnia znów wyprowadzają dzieci do lasu, a Jaś nie ma już przy sobie kamyków. Zaznacza drogę kawałkami chleba, które niestety zjadają ptaki... Ciemna noc, dzieci są wystraszone. Młodszy przejęty.

Ale nagle dostrzegają chatkę, wiadomo jaką! Młodszy już zadowolony. Wszystko jasne!

I dzieci przystępują do .... jedzenia!
Ale nagle z chaty wychodzi staruszka i zaprasza dzieci do domu. Młodszy wie, że to podstępna wiedźma!
Daje im jeść i kładzie do łóżek, lecz na drugi dzień już nie jest taka miła. Zamyka Jasia w klatce, a do Małgosi mówi:
- "Nie będziesz mi tu darmo pierników jadła!Będziesz nosiła twemu braciszkowi smaczne kąski do kojca, żeby utył jak gąska... Lubię takich małych tłuścioszków.."

A po kilku dniach czekania woła:
- Naniesiesz mi kocioł wody. Jutro ugotuję Jasia. Dosyć mam tego czekania!"
Młodszy podniecony z wrażenia. To nie na moje nerwy!

Ale na szczęście sprytna Małgośka poradziła sobie z wiedźmą! ufff! Dzieciaki zabrały z domu staruchy mnóstwo kosztowności i udało im się wrócić do domu, gdzie czekał na nich tata. Macochę już dawno wypędził z domu (ciekawe dlaczego dopiero teraz??) i odtąd żyli sobie długo i szczęśliwie.



Ech...Te ilustracje! Cudne, prawda? Te pyzate buzie dzieciaków, a wiedźma - prawdziwa "Miss" wśród wiedźm! :-)
Ale co za pomysł, żeby dzieci z powodu biedy do lasu wyprowadzać! Kto to widział? No kto? Ja się pytam! :-)

Kolejną bajką z tej serii, którą czytałam z Młodszym był "Czerwony Kapturek" ale o tym innym razem.

8 komentarzy:

  1. Pamiętam dokładnie ta książeczkę z dzieciństwa... ta wersję... tylko gdzieś się zapodziala ...
    Ależ sentyment mam do tej lektury...

    OdpowiedzUsuń
  2. Monika, dawno mnie tu nie było, nie wiem, czy zdążę uzupełnić zaległości;) Tymczasem ściskam Was i życzę wszystkiego co najlepsze w 2013 roku
    majka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-) Wam też Wszystkiego Dobrego życzę!

      Usuń
  3. Pani Moniko:)

    Ależ mi Pani przypomniała! Ja mam tą książkę, tylko chyba muszę ją odkopać z półki u mamy! Poczytam ją z Maćkiem, może później z Piotrkiem wymienią się uwagami;)
    Swoją drogą - niezależnie od wersji - już od dzieciństwa zastanawiała mnie niemoc ojców w obliczu krzywdy ich dzieci:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że Piotrek i Maciek woleli by porozmawiać o Ninjago niż o Jasiu i Małgosi.. Ale może się mylę? :-)

      Usuń
  4. Ten Jaś to nie taka znów chudzina, co by trzeba tuczyć! ;) Nawet Grimmom się Lutczyn nie dał! Te pyzate buziaki! UWIELBIAM!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, wspomnień czar... w dzieciństwie bardzo lubiłam tę książeczkę :) Uwielbiam ilustracje Lutczyna :) Koniecznie muszę ją odkopać z biblioteczki z mojego dzieciństwa i przedstawić mojemu synkowi :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń