29 listopada 2012

Mój szczęśliwy dzień


Uwielbiam tę książkę. Uwielbia cała nasza rodzina!

Mój szczęśliwy dzień
tekst i ilustracje: Keiko Kasza
przekład: Danuta Górska
Wydawnictwo Amber, 2005

"Pewnego razu smakowicie wyglądający Prosiaczek zawitał do Lisa..."
Tak, tak. Lis też był zdumiony tą wizytą. Właśnie polerował swe pazury, gdy ktoś zapukał do drzwi. To Prosiaczek, który pomylił dom Lisa z domem Królika (powiedzmy, hehe). Lis bardzo sie ucieszył z tej pomyłki. „Widocznie to mój szczęśliwy dzień!” – stwierdził. Obiad sam zapukał do jego drzwi :-)
 
Chwycił Prosiaczka i już chciał wsadzić go do brytfanny, kiedy Prosiaczek błagając go o litość, poprosił żeby, chociaż umył go przed pieczeniem. Rzeczywiście jego przyszły obiad, jak na prawdziwego prosiaczka przystało był nieco brudny :-)

Lis wyszorował Prosiaczka w wielkiej balii /„Wspaniale szorujesz – pochwalił lisa Prosiaczek/ i kiedy myślał, że wreszcie będzie mógł go przyprawić i upiec, Prosiaczek znów nieśmiało zasugerował, że może warto go trochę podtuczyć. Lis miałby wtedy więcej mięsa...

Lis - łakomczuch,oczywiście przystał i na tę propozycję. Po smacznym obiedzie, na który podano spaghetti z sosem pomidorowym i ciasteczka na deser /- Wspaniale gotujesz – pochwalił lisa Prosiaczek/ Lis wsadził Prosiaczka do brytfanny, udekorował warzywami i kiedy już, już wsadzał go do pieca, Prosiaczek znów zasugerował, że aby jego mięso było smaczniejsze warto go jeszcze przed pieczeniem... wymasować!

Ach, cóż to był za masaż – ściskanie, ugniatanie, klepanie, rozciąganie /”Wspaniale masujesz – pochwalił Lisa Prosiaczek/. Prosiaczek był zachwycony a Lis.... Lis po tak pracowitym dniu po prostu padł zmęczony i zasnął.

„Co za kąpiel! Co za obiad! Co za masaż! – zawołał Prosiaczek. – Widocznie to mój szczęśliwy dzień!”

I tak właśnie, mały, sprytny Prosiaczek przechytrzył Lisa, który sądził że „obiad sam zapukał do jego drzwi”.
A jakie plany miał Prosiaczek na kolejne dni, dowiecie się gdy przeczytacie tę zabawną książeczkę.

Moi chłopcy bardzo lubią słuchać tej historii na dobranoc. W ogóle nie martwią sięo prosiaczka i czasem wręcz proszą o inne zakończenie:
- Mamo, niech ten lis wreszcie go zje! - prosił wczoraj Młodszy.
Jako, że chłopaki potrzebują więcej adrenaliny podczas czytania powstało już sporo naszych własnych, domowych wersji tej książki :-)

Keiko Kasza urodziła się w Japonii, obecnie mieszka w USA. Napisała i zilustrowała wiele książek dla dzieci. Niestety w Polsce wydano chyba do tej pory tylko trzy, ale żadna z nich nie jest już dostępna w sprzedaży. Może się mylę. Ja na pewno będę próbowała zdobyć kolejne dwie książeczki, bo bardzo podoba mi się poczucie humoru tej autorki oraz dowcipne ilustracje.

Strona autorki - link
I książki, które ukazały się w Polsce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz