25 października 2012

Jak Anitce uciekły zabawki...

Świetna książka dla przedszkolaków. Uczy, bawi a przy okazji subtelnie podpowiada rodzicom, jak rozwiązać wiele problemów, które zdarzają się w trakcie wychowania.
Zawiera siedem opowiadań - bajek, na każdy dzień tygodnia. Jest w nich przedstawiony świat małego dziecka, z jego problemami i kłopotami, ale nie brakuje też elementów ze świata bajek - Wróżek, Krasnoludków, zabawek piszących listy i gadających paluszków :-) Oprócz tego występują tutaj mądrzy rodzice i jeden fajny wujek.

Jak Anitce uciekły zabawki. Jacuś zgubił się w sklepie i inne historyjki.
Małgorzata Żółtaszek
il. Artur Nowicki
Oficyna Wydawnicza G&P, 2012

I tak, w poniedziałek poznamy historię pewnej Anitki, która nigdy nie sprzątała po zabawie swoich zabawek. Często zostawiała je również na dworze, a one mokły na deszczu. Zabawki umówiły się na naradę i wspólnie ustaliły, że napiszą do Anitki list. List napisały i poinformowały, że uciekają do KRAINY ZABAWEK, a wrócą jak dziewczynka zrozumie, że nie wystarczy się tylko nimi bawić, ale trzeba też o nie dbać.
Trzeba przyznać, że takie postawienie sprawy poskutkowało. Kiedy Anitka po obudzeniu ujrzała pusty pokój i przeczytała list – bardzo się zasmuciła. Obiecała poprawę i zabawki wróciły. 


Kolejna historia opowiada o nieostrożnym Roberciku, który nie potrafił spokojnie usiedzieć ani chwili i uderzył się na spacerze w kolano, inna o Jacusiu, który zgubił się w sklepie, o Zosi, która obgryzała paznokcie, o Zuzi, która uczyła się asertywności, starając się nie ulegać swojej przyjaciółce namawiającej ją na różne rzeczy, na które ona nie miała ochoty. Jest opowieść o Natalce i jej różowej sukience, którą chciała nosić cały rok, i o Wojtusiu, który bał się jeździć na rowerze.

Małgorzata Żółtaszek z dużą empatią, ale lekko i z humorem opowiada o dziecięcych problemach i podpowiada najmłodszym oraz ich rodzicom rozwiązania. Autorka robi to w bardzo delikatny sposób, nie ma tu zbytniego moralizatorstwa i dydaktyzmu.
Naprawdę dobrze się to czyta. Każdy z nas ma z pewnością w domu małego bałaganiarza, strojnisię, która chce chodzić wciąż w tym samym, dziecko które nie może nauczyć się jeździć na rowerze, czy takie które nie radzi sobie z koleżanką lub kolegą.
Młodszy słuchał opowieści z ogromnym zainteresowaniem. Ja jestem nimi zachwycona!

Natchnęła mnie ona do wielu rozmów z moim małym czytelnikiem. Bardzo przydała nam się historia o zabawkach i często do niej wracamy, gdy Młodszy odmawia posprzątania po zabawie. Ważna jest również dla nas opowieść o tym co należy zrobić, gdy dziecko zgubi się w sklepie, i ta o nauce jazdy na rowerze.

Przyznam, że jedna z tych historii trochę mnie znużyła. To ta o Natalce, która chciała wciąż nosić tę samą sukienkę - nawet zimą. Nie dlatego przypadła mi do gustu, że nie mam córki i ten problem mnie nie dotyczy, ale dlatego, że historia jest stanowczo za długa. Zdecydowanie wyróżnia się od pozostałych. Zburzyła mi koncepcję jednej historii dziennie. :-)

Polecam tę książkę nie tylko rodzicom. Fajnie byłoby gdyby odkryły ją panie w przedszkolu, i czytały dzieciom. To naprawdę ciekawa i inspirująca lektura. Dorośli w niej nie radzą, nie krytykują. Oni po prostu są i wsłuchują się w dziecko, które bardzo często samo znajduje wyjście z sytuacji. Czy to dzięki bajkowej wróżce czy własnej intuicji...

Duży plus również za ilustracje Artura Nowickiego. Sympatyczne i kolorowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz