24 lipca 2012

Tato, w studni nie ma wody!




Kolejna rewelacyjna historia o niesamowitym Pawle Różyczko i jego trójce dzieci.

Tato, w studni nie ma wody!
narysował i napisał Markus Majaluoma
przełożyła: Iwona Kiuru
Wydawnictwo BONA, 2012


Tata kupił nowego laptopa, dzieci chętnie by się nim pobawiły ale niestety... Tatuś każe zająć się czymś innym. Mają zbudować sobie robota. A zatem dzieci konstruują pożytecznego robota zwierzęcego i nazywają go KOLCZATKA STUKATKA. Robot ten jak sama nazwa wskazuje bardzo lubi stukać. W pewnym momencie stuka w komputer taty i … "kupuje" domek letniskowy. Jak można się domyślić tata Paweł Różyczko był tym faktem bardzo zaskoczony, ale zachował się jak "najwspanialszy tata na świecie" (tak mówią o nim jego dzieci) i zniósł to bardzo dzielnie.
Latem dzieciaki jadą z tatą obejrzeć domek, a za nimi podąża ich nieoceniony sąsiad pan Rurka.
Oczywiście zabierają ze sobą zegar wahadłowy, który jest nieodłącznym elementem ich wszelkich wypraw. Na miejscu okazuje się, że domek jest całkiem fajny, trochę tylko krzywy. Ale to, że łóżka i stoły zsuwają się na jedną stronę, może być przecież całkiem zabawne. „To najwspanialszy domek na świecie!” - wołają zachwycone dzieciaki. Nie przeszkadza im nawet to, że domek stoi na szlaku wędrownym ptaków i muszą być w nim cały czas otwarte okna. Martwi ich jedynie fakt, że w pobliżu nie ma jeziora, a w studni nie ma wody, jest za to „zły stwór studniowy”!
Na szczęście wszystko kończy się dobrze, bo przecież ich cudowny sąsiad pan Rurka, stary doświadczony hydraulik jest w pobliżu. Uraczy ich kolejną barwną opowieścią i pomoże znaleźć wodę. Nie małą rolę odegra tu Stukatka Kolczatka. Teraz na brak wody w okolicy nie będzie można narzekać.
Wszystkie historie o Pawle Różyczko i jego trójce urwisów – Olafie, Konstantym i Annie Marii, dzieją się podczas nieobecność mamy i żony. Ona zwykle przybywa do domu już na końcu opowieści, czasem się dziwi, czasem wzdycha. Tym razem wróciła z bardzo ważnej międzynarodowej konferencji ekologicznej. Ma szczęście, że nie widziała tego co tutaj się działo!




Uwielbiam absurdalne poczucie humoru autora tej serii. Jego rewelacyjne rysunki plus bardzo naturalne rozmowy dzieciaków z tatą, świetnie obrazują życie tej zwariowanej rodzinki. Okładka mówi wszystko. Najwspanialszy tata na świecie – Paweł Różyczko, który dzielnie znosi wszystkie wybryki trójki swoich dzieci. Olaf i Konstanty z łobuzerskimi uśmieszkami i Anna Maria z wielkim smoczkiem w buzi. Uwielbiam jej seplenienie! W tle widać domek letniskowy, przechylony niczym wieża w Pizie.
Jestem ciekawa czy Markus Majaluoma też jest takim fantastycznym ojcem.
Książkę czytaliśmy całą rodziną w pobliżu jeziora, przed bardzo prostym domkiem, z zamkniętymi oknami, a nad nami latały ptaki.... :-) To jest to!
pozdrawiam wakacyjnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz