5 lutego 2012

Mój dom

Mój dom
Delphine Durand
Wydawnictwo Entliczek, 2012

Książka dla wszystkich pozytywnie zakręconych :-) Dla dorosłych i dla dzieci. Zaczyna się całkiem niewinnie: 
"Mój dom wygląda niepozornie
Mój dom nie rzuca na kolana
Naprawdę nic specjalnego
Zapraszam"

Nie dajcie się zwieść tym pierwszym dwóm stronom! Dalej czeka na Was coś zupełnie wyjątkowego!
No chyba, że nie lubicie absurdalnego humoru. Nie lubicie? Aaaa to może nie czytajcie dalej … Ja uwielbiam!


Skorzystałam wraz z dziećmi z zaproszenia i przewróciłam kolejną stronę. A tam...Tam czekali na nas sympatyczni mieszkańcy tego domu. Jest ich całe mnóstwo – m.in. Johny Zgroza, Kundzia która jeździ na rowerze, babcia Fifka, pani Rybka, Megaohydna i Maksiszpetna, Niuniuś, Dziumdzia, Tubcio, Pompon, Gapcia, Berenika Kiełbaska, Antoni Kiszka, Szymon Salceson, Potaraganiec, który zdobył moją wielką sympatię, no i są też Glucie. To i tak nie wszyscy... A jeszcze zwierzęta, mnóstwo zwierząt! Autorka prawie każdą postać wyposażyła w długi nochal.
Jeśli ktoś nie wie czym są GLUCIE, znajdzie na kartach książki parę wyjaśnień na ich temat. Jak wyglądają, czy mają sierść, a nawet jak wyglądają ich rzadkie okazy.

Oprócz tych oryginalnych postaci, w domu tym pełno różnych różności i klamotów, wihajstrów, dzyndzyków, pipsztyków- dynksów. Jest tu nawet BIURO BUTÓW ZNALEZIONYCH i KOMNATA POTWORÓW. Mnie spodobało się miejsce, gdzie chowa się „wszystko, co nie wiadomo gdzie na razie wsadzić”. Jest tam m .in. szuflada na wszystkie sny których się nie pamięta, na pomysły na które jeszcze nikt nie wpadł i na rzeczy które nie istnieją.

Każda strona książki to ogromna ilość postaci, szczegółów, śmiesznych podpisów i absurdalnych żartów, niczym zeszyt dziecka, które z ogromną fantazją wymyśla różne stwory i plecie o nich historie.
Można ją czytać wielokrotnie i za każdym razem odkrywać coś nowego. Możemy przyglądać się swoim ulubionym postaciom, które przewijają się przez kolejne strony. Zobaczymy jak Maksiohydna i Maksiszpetna stają się po wizycie u fryzjera Megaśliczną i Maksipiękną. Mój ulubiony Potarganiec też tam się wybierze.
A na samym końcu autorka oddaje miejsce małemu czytelnikowi i pozwala mazać po książce.
Gratulacje dla autorki i ilustratorki w jednej osobie za „megasuperabsurdalną wyobraźnię” a także dla tłumacza. To pewnie było nie lada wyzwanie! Tutaj  możecie zobaczyć kilka stron książki.

Moje chłopaki bardzo często wymyślają przeróżne absurdalne historie a śmieszne nazwy i ksywki są w codziennym użyciu, więc może dlatego „Mój dom” jest mi tak bliski. Prawie jak …. mój. Niektóre nazwy postaci znamy nie od dziś :-)
Polecamy!

3 komentarze:

  1. Znowu coś ciekawego wyszperałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. „wszystko, co nie wiadomo gdzie na razie wsadzić” ;-)), też mam takie miejsce ;-).

    OdpowiedzUsuń