10 grudnia 2011

Świąteczne czytanie

Co prawda za oknem śniegu nie widać (i dobrze), ale nasze dzieci czują już zbliżające się święta. Najbardziej jak można się domyślić interesuje ich pewnie pewien pan z brodą a zwłaszcza to co zostawi im pod choinką, prawda? Czy u Was w domu, tez słychać te pytania?
- Mamo, a kiedy przyjdzie św. Mikołaj? - słyszę od kilku dni.
Pan Paweł Różyczko ze wspaniałej serii książek fińskiego pisarza i ilustratora, miał podobny problem.

Tato, kiedy przyjdzie święty Mikołaj?
narysował i napisał Markus Majaluoma
Wydawnictwo BONA


"Już od wczesnej jesieni Olaf, Konstanty i Anna Maria nie mogli doczekać się świątecznych prezentów. TATO, KIEDY PRZYJDZIE ŚWIĘTY MIKOŁAJ? – dopytywali ustawicznie. Wreszcie pan Paweł Różyczko, najwspanialszy tata na świecie, zwykle anielsko cierpliwy, nie wytrzymał i wypalił:
 
– Słuchajcie no, mam już dosyć tych waszych pytań, „Kiedy przyjdzie święty Mikołaj?” i „Kiedy przyjdzie święty Mikołaj?”. Święty Mikołaj przyjdzie w tym jednym jedynym dniu w roku, kiedy pracuje: DWUDZIESTEGO CZWARTEGO GRUDNIA! Święty Mikołaj nie przyjdzie ani wcześniej, ani później! Zrozumiano?!"


Dzieci nie bardzo zrozumiały, ale czekały wytrwale, a w odliczaniu pomagał im kalendarz adwentowy. I wszystko potoczyłoby się normalnym trybem, gdyby nie ogromna śnieżyca, która utrudniła Mikołajowi dotarcie do rodziny Różyczków. Mikołaj zachował się bardzo profesjonalnie - poinformował o tym tatę trójki urwisów. 
"Gorzej być nie może" - pomyślał Paweł Różyczko. Ale szybko obmyślił pewnie plan. Przecież jego "Słoneczka" muszą mieć prawdziwe święta- z Mikołajem! Z pomocą przychodzi mu Pan Rurka - sąsiad.
Czy ich plan się powiedzie - koniecznie przeczytajcie!
Bardzo to zabawna historia, jak wszystkie poprzednie. Dzieciaki znów wymęczą dorosłych, którzy staną na wysokości zadania.
Rewelacyjne poczucie humoru autora i przezabawne ilustracje podbiły nasze serca. Bardzo lubimy przyglądać się tym wszystkim postaciom - zapracowanego taty (pranie, sprzątanie, gotowanie) z fajką w ustach, dzieciaki z minami urwisów, gruby sąsiad w okularach z czerwonym nosem. A mamy nie ma.. Mama robi karierę i we wszystkich częściach książki pojawia się zwykle  na końcu - wraca z pracy lub ze służbowych wyjazdów. To na głowie męża jest cały dom z trójką urwisów! Pan Paweł Różyczko radzi sobie jak może i zwykle pada ze zmęczenia wieczorem ale dzieciaki po spędzeniu dniu z takim tatą są przeszczęśliwe! Oj, nie jedna zapracowana mama westchnie z rozmarzeniem o takim ojcu dla swych dzieci :-) Pan Paweł Różyczko - wzór męża i ojca!
Pod koniec takiego szalonego dnia pada zwykle ze zmęczenia. Tak i tym razem kończy się ta opowieść. Zwariowana, świąteczna i zimowa. Do przeczytania w oczekiwaniu na Wigilijny wieczór. Polecam gorąco!
Tutaj tytuły poprzednich przygód Pawła Różyczko i jego urwisów.
Spójrzcie na zabawne ilustracje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz