17 sierpnia 2011

Tstatsiki i Mamuśka

Tstatsiki i Mamuśka
Moni Nilsson
il. Pija Lindenbaum
Wydawnictwo Zakamarki



Tstatsiki to siedmioletni chłopiec, mieszkający w Sztokholmie, którego samotnie wychowuje mama. Mama nie byle jaka! Mamuśka (tak nazywa ja Ttstatiski) gra w zespole rockowym, chodzi ubrana na czarno i nie boi się szkolnych łobuzów, często zmienia facetów, ale najbardziej na świecie kocha swego syna.

Tsatsiki (nazwany tak jak ulubiony grecki sos Mamuśki - tzatziki) bardzo kocha Mamuśkę, ale chciałby wreszcie poznać swego tatę, który mieszka w Grecji i jest Poławiaczem Ośmiornic. Przynajmniej tak twierdzi mama opowiadając synowi, ze jest "dzieckiem miłości". Bo Mamuśka wychowuje syna bez tematów tabu.

Książka zaczyna się w momencie, gdy chłopiec rozpoczyna pierwszą klasę. Autorka serwuje nam sporą dawkę humoru opisując jak to Tstatsiki śledzi wraz ze swym kolegą nauczycielkę podejrzewając, że jest kobietą – małpą, bo ma owłosione nogi, jak Tsatsiki zakochuje się w szkolnej koleżance i idąc do niej na domową imprezę wkłada garnitur i goli włosy zostawiając irokeza, albo gdy szuka dziewczyny dla kolegi Mamuśki (bojąc się, że ożeni się z jego mamą).

Ale książka o Tstatsikim jest nie tylko zabawna. Autorka porusza w niej wiele ważnych i trudnych tematów takich jak przemoc w szkole, alkoholizm, poplątane relacje rodzinne (sam Tsatsiki a także dziewczynka która ma trzech ojców), lęk przed pijakami czy tęsknota za ojcem. Czyni to w sposób prosty i przystępny, dostosowany do wieku czytelnika.
Historię składającą się z kilkunastu krótkich rozdziałów czyta się bardzo szybko. Mogą nas tylko dziwić często zbyt naturalne dialogi i soczyste słowa, w wykonaniu dorosłych (ja czasem omijałam), nietypowe zachowania Mamuśki i sposób w jaki zrobiła awanturę dyrektorowi szkoły. Mam nadzieję, że mój syn nie będzie ode mnie tego wymagał w podobnych sytuacjach :-)
Podczas jej czytania dobrze będą się bawić zarówno dzieci jak i rodzice, będzie również pretekstem do wielu rozmów na ważne tematy.
Są książki, które nazywam „niebezpiecznymi”. Oznacza to, że jeżeli zacznę je czytać wieczorem Ga_dasiowi to może się zdarzyć, że nie będę mogła przerwać dopóki nie ujrzymy ostatniej kartki.
To właśnie jedna z nich. Wiedziałam, że jest świetna więc zaczęłam czytac mu ją już od rana. Nie pomyliłam się – nie odpuścił. Robiliśmy przerwy na obiad, spacer itp. ale wieczorem poszedł spać dopiero wtedy gdy dobrnęliśmy do 152 strony, czyli ostatniej :-)
Muszę przyznać, że czytanie jej sprawiło mi ogromną przyjemność.

To pierwsza z pięciu książek o Tsatsikim – przetłumaczonych na kilkanaście języków i wielokrotnie nagradzanych, m.in. przez szwedzkie Jury Dziecięce, które trzem z nich przyznało nagrodę za najlepszą książkę roku w kategorii wiekowej 7-9 lat.

Dalsze przygody Tsatsikiego „Tsatsiki i Tata Poławiacz Ośmiornic” – już czytamy i na wydanie kolejnych czekamy :-)

A w ogóle... to uwielbiamy książki szwedzkich autorów, ot co! :-)

2 komentarze: