9 sierpnia 2011

Pan Popper i jego pingwiny


Pan Popper i jego pingwiny
R.i F. Atwater
il. Zbigniew Lengren
Wydawnictwo Dwie Siostry



Na okładce książki, którą tak wspaniale zilustrował Z. Lengren (ach, ta kreska!) widzimy sympatycznego pana z fajką w ustach. To Pan Popper – malarz pokojowy. Pana Poppera zna każdy w małym miasteczku, które zwie się „Cicha Woda”, a szczególnie gospodynie domowe, bo to one są zwykle najbardziej zaangażowane w odnawianie mieszkań :-)

Pan Popper jest wielkim szczęściarzem bo ma własny domek, kochaną żonę i dwoje dzieci. Jednak jego głowę wciąż zaprzątają myśli o dalekich krajach. Ten skromny malarz pokojowy, marzy całymi dniami o wielkich wyprawach podbiegunowych. Ogląda filmy o krajach polarnych, czyta książki i jest wielkim znawcą tego tematu.
Pewnego dnia po obejrzeniu filmu o wyprawie polarnej wysyła list do jej uczestników. W zamian za miłe słowa, dostaje przesyłkę z Antarktyki. W środku paczki znajduje pingwina, o jakim ostatnio marzył!

I tak oto rodzina Popperów, prowadząca do tej pory ustabilizowany tryb życia, stała się właścicielami małego pingwina, który zamieszkał w ich lodówce i przewrócił ich życie do góry nogami. Mimo że pierwszego dnia zjadł wszystkie złote rybki z ich akwarium stał się ich ulubieńcem. Jak to się stało, że po jakimś czasie w domu państwa Popperów mieszkało już dwanaście pingwinów dowiecie się czytając tę zabawną książkę.

Autor w bardzo prosty i jasny sposób nakreślił sylwetki małżeństwa Popperów. Bardzo się kochają ale bardzo się różnią. Ona dba o porządek i budżet domowy. Jej mąż to typowy marzyciel i typ „małego chłopca o dobrym sercu”. Mimo kłopotów finansowych oddaje ostatni grosz na pokarm dla swoich podopiecznych.
Wyobraźcie sobie to właśnie on wpada na pomysł oddania pingwinom jednego pokoju, w którym są cały czas otwarte okna a rodzina musi chodzić po domu w kurtkach.

„W nocy, prawie na początku listopada, była straszna śnieżyca nazajutrz rano w całym mieszkaniu pełno było śniegu. Pani Popper przyniosła miotłę i kazała panu Popperowi zbierać śnieg szuflą, ale ponieważ pingwiny tak się cieszyły zimą, pan Popper postanowił nie sprzątać śniegu”.
Takie opisy sprawiały, że podczas czytania uśmiechałam się raz po raz. :-)

Życie rodziny Popperów bardzo się zmieniło z chwilą przybycia pierwszego pingwina. Marzenia bohatera książki o posiadaniu pingwina i podróżach spełniły się a ich cała rodzina przeżyła wiele przygód.
Książka napisana jest prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem. Jest łatwa w odbiorze, zabawna, chwilami przygody całej gromadki są dość absurdalne ale to właśnie jest jej atutem. Może bawić zarówno dzieci jaki i dorosłych. Ciekawostką jest, że stan zdrowia autora Richarda Atwater'a nie pozwolił dokończyć mu książki co uczyniła za niego żona – Florence.

Szczerze polecam!

I teraz gdy już wiecie o czym jest książka o pingwinach pana Poppera, czy nie dziwi was fakt, że film,który ostatnio wszedł na ekrany nosi taki sam tytuł? Tylko ten pan Popper jakiś nieco inny, prawda? A jego rodzina to już zupełnie.... Zastanawiam się jak to jest, że można dać taki sam tytuł filmu jaki nosi książka mimo że z bohaterów łączy tylko fakt posiadania pingwinów... A zatem film (na który się nie wybieram) z Jimem Carreyem " ...to opowieść o mężczyźnie, którego relacje z rodziną są chłodne, ale ocieplają się, gdy dostaje w spadku sześć uroczych, chociaż nieco niegrzecznych pingwinów.

Mały Tommy Popper wychowywał się na Brooklynie i kiedy tylko mógł rozmawiał z tatą-podróżnikiem. Dorosły pan Popper (Jim Carrey) to majętny agent nieruchomości mieszkający na Manhattanie. Rozwiódł się z Amandą (Carla Gugino), z którą ma dwójkę dzieci (Madeline Carroll i Maxwell Perry Cotton) i żyje w luksusowym apartamencie na Park Avenue. Jego życie się zmienia, kiedy kurier dostarcza dziwną paczkę z Antarktyki...

W paczce znajduje się pingwin. Nie pluszowy, jak początkowo zakłada pan Popper, tylko prawdziwy, który zaczyna chodzić po mieszkaniu i robić niezły raban. Bohater kontaktuje się z różnymi miejscami w nadziei, że ktoś zabierze od niego zwierzę, ale niestety nikt się do tego nie pali. Zdesperowany dzwoni na Antarktykę, skąd przysyłają mu kolejne pięć pingwinów...

Życie Poppera całkowicie się zmienia. Przywiązuje się do ptaków i się z nimi zaprzyjaźnia, a jego luksusowe mieszkanie zamienia się w piękną zimową krainę. Bohater prawie trafia za kratki, dzięki czemu uświadamia sobie jak ważna jest rodzina.

Źródło: multikino


Po obejrzeniu zwiastuna, wiem, że nie jest to film na jaki chciałabym wybrać się z rodziną. Zdecydowanie postać Pana Poppera z książki jest mi bliższa. :-)


PS. Książkę przeczytałam najpierw sama w jeden wieczór bo byłam jej bardzo ciekawa. Dziś zaczęłam ją czytać synowi i .... powstał "problem". Nie pozwalał mi przerwać i chciał "od deski do deski"! W końcu sam z książką pod pachą poszedł do swego łóżka. A... mówi, że jak byśmy mieli dużą zamrażalkę to też moglibyśmy mieć pingwina, no i lodowisko w domu w zimie!
:-)

3 komentarze:

  1. Nie wiem, czy w ogóle weźmiesz pod uwagę moje zdanie (w końcu nie czytałam nigdy tej książeczki), ale byłam w weekend z 6-latkiem na tym filmie w kinie i ... bardzo nam się podobał! Może nie jest zgodny z fabułą książkową, ale jako familijny film z przesłaniem, że rodzina jest najważniejsza, jest po prostu idealny. Jim Carrey nie szarżuje, inni aktorzy też są bardzo fajni, a pingwinom należy się Oscar! :)

    Ja polecam, naprawdę spędziłam w kinie miłe popołudnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem,że film może się podobać, słyszałam różne głosy na jego temat. Wszystko zależy od naszego poczucia humoru. Może ja mam nieco inne... :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może ..., ale nie dowiesz się, jak nie sprawdzisz :)

    OdpowiedzUsuń