24 czerwca 2011

Wakacje!

Nareszcie wakacje! Cieszą się dzieci... Ja trochę mniej bo mam teraz w domu dwóch urwisów i moja cierpliwość wystawiona jest na największą próbę. Z niecierpliwością czekam na urlop męża! :-)
Mówią, że dzieci najgrzeczniejsze są poza domem. W przypadku moich synków to prawda. GaDaś nawet dostał dyplom dla najgrzeczniejszego chłopca w świetlicy! Klasę traktuje już jak DOM i tam grzeczny tak do końca nie jest :-) Ale, ale... Dyplom jest naprawdę piękny - w kształcie MISIA (robiły go podobno dziewczynki ze świetlicy) a nagroda dla GRZECZNEGO CHŁOPCA wygląda tak:


Na jej widok musiałam stłumić w sobie okrzyk przerażenia, a Gadaś powiedział spokojnie:
- Wiesz... Pani chyba nie wie, że ja nie zbieram takich figurek...

Jak Wam się podoba ten PAN? Wiecie co to za jeden? Sądzicie, ze on też bywa grzeczny?
Myślę, że Pani ze świetlicy miała jednak dobre intencje... :-) A Wy?

9 komentarzy:

  1. :))) dobre!
    Zdecydowanie przebiło moje własne doświadczenia takie jak gwiazdkowe kamionkowe błyszczące kominki zapachowe na świeczkę dla 5-latków w przedszkolu :)) i pełna paczka durnowatych gadżetów Zott z okazji Dnia Dziecka. Karty Memo (dopasuj jogurt Zott z owocem) wylądowały u nas zwyczajnie w śmietniku. O plastikowych autkach/pojazdach made in china to już nawet nie wspomnę...

    Wiesz... ja myślę, że to są zwyczajne naczynia powiązane - tzn. drobiazgi dla dzieci kupuje się na konto przedszkola czy szkoły u zaprzyjaźnionego handlowca, któremu coś zalega w magazynie. Co gorsza - bardzo podobnie jest z nagrodami książkowymi. Żałosna proza życia. Strasznie mnie to wkurza.

    OdpowiedzUsuń
  2. A u Gadasia w klasie nagrody książkowe były z Wydawnictwa ZAKAMARKI - "Biuro detektywistyczne LAssego i Mai". Jak myślicie dzieciaki się cieszyły? :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to - jak słyszałam - są ciekawe, dobrze napisane książeczki. Dzieci oczywiście rozczarowane, tak ?

    W szkole Młodego niestety królują bezmyślnie kupowane albumy tematyczne (Ziemia, kosmos, przyroda itp.), charakteryzujące się ogromną ilością chaotycznie rozmieszczonych zdjęć i ilustracji i komiksowym mało wartościowym opisem. Na konkretną literaturę dziecięcą nikt się dotąd nie porwał. Na zebraniach rodzice kręcą nosami twierdząc, ze i tak się wszystkim dzieciom nie dogodzi. W efekcie więc dzieci dostają byle co, które przekartkowane pobieżnie ląduje zapomniane na półce. No ale przynajmniej wszystkie są po równo zdegustowane i średnio zadowolone.
    W sumie to i tak powinnam się cieszyć, że to jednak książki a nie straganowe szkaradki :))

    A słuchaj... tak mi przyszło do głowy, że może pani ze świetlicy chciała Ci powiedzieć, że dzieci to powinny mieć "normalne" zabawki a nie siedzieć z nosem w książkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci bardzo się cieszyły z nagród! Bo znają serię o Lassem i Mai. Mieliśmy szczęście, że u nas rodzice zgodnie przystali na moją propozycję zakupu tych książek :-)
    A co do syna i nagrody ze świetlicy, to on ma sporo "normalnych" zabawek oprócz książek - zwą się Gormitti :-) Zbiera to od jakiegoś czasu. A jeszcze przed I kl. dziwiłam się, że Gadaś niczego nie kolekcjonuje. Wystarczyło, że poszedł do szkoły! :-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Intencje pewnie były dobre ale mina tego stworka jest jakaś taka nie za bardzo ...grzeczna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wiem co to za "pan" - to złe alter ego Spidermana ! XD Serio ;) Myślę jednak, że są o wiele lepsze nagrody dla dziecka za dobre zachowanie. Też nie kupiłabym takiej akurat figurki na prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. :))))...a to nie przypadkiem TY po tygodniu z chłopcami w domu bez męża? ;) Ja tez cieszę się, że już wakacje ale mam stresa, czy uda mi się być fajną mamuśką a nie chmurą wrzasków :(

    OdpowiedzUsuń
  8. ha,ha! Rzeczywiście tak będę niebawem wyglądać! :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje dziwczyny {11 i 16} siedzą w domu. 16 przed laptopem , a 10 biega po parku i jeżdzi na rowerze. A ja myślałam, że jest na odwrót!

    OdpowiedzUsuń