21 maja 2011

Portrety Astrid Lindgren

 "Portrety Astrid Lindgren"
Johan Erseus, Margareta Stromstedt

Uwaga wszyscy miłośnicy twórczości Astrid Lindgren! Wspaniała książka o tej autorce (piękne wydanie albumowe, które od dawna kusiło mnie, lecz cena skutecznie mnie odstraszała) już za 20 zł!
Na stronie Naszej Księgarni w dziale WYPRZEDAŻ (warto tam często zaglądać) ta książka jako końcówka nakładu - wreszcie przeceniona, z czego z ogromną radością skorzystałam. 
Wspaniały album pełen zdjęć, wspomnień i historii o pisarce, zachwyci każdego miłośnika jej twórczości.
Mój egzemplarz (wykradany wieczorami przez mego męża) czeka w kolejce na przeczytanie, w ciągu dnia przeglądam go z satysfakcją (wreszcie go mam!).
A oto jeden z fragmentów. Przeczytajcie historię, którą wspomina Astrid Lindgren -wielki przyjaciel dzieci:
 „A tym, którzy z takim zapałem wołają o twardą rękę i krótsze cugle, chciałam przytoczyć, co pewnego razu powiedziała mi pewna starsza kobieta. Wtedy gdy wierzono w takie metody, była młodą matką. „Oszczędzaj rózgi, a zniszczysz smyka”, właściwie w to nie wierzyła, ale raz jej mały synek zrobił coś takiego, że uznała, iż powinna go ukarać rózgą, pierwszy raz w życiu. Nakazała mu wtedy, żeby sam przygotował rózgę.
Chłopiec wyszedł i długo nie wracał. W końcu przyszedł zapłakany i powiedział; „Nie znalazłem żadnej rózgi, ale masz tu kamień, którym możesz we mnie rzucić”. Wtedy mama także się rozpłakała, ponieważ nagle ujrzała wszystko oczami dziecka. Dziecko musiało pomyśleć: „Moja mama chce mi zadać ból, a do tego równie dobry może być kamień”.
Objęła go i przez chwilę płakali razem. A potem położyła kamień na półce w kuchni i leżał tam na wieczną pamiątkę tej obietnicy, którą złożyła sama sobie w tamtej chwili: Nigdy przemoc!”.

3 komentarze:

  1. Zamówiłam:-) dziękuję za linka.

    OdpowiedzUsuń
  2. no to i mnie łza sie zakreciła....
    zamawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie jestem zachęcona i oczarowana. Czy pozostaje inne wyjście niż zamówienie tej książki?
    Dzięki za info.
    Pozdrawiam,
    Kass

    OdpowiedzUsuń