1 stycznia 2011

Latający detektyw i Nowy Rok!

Witajcie w Nowym Roku! Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy od poprzedniego, i że będę miała w nim jeszcze więcej czasu TYLKO DLA SIEBIE!:-)
Myślę, że to problem wielu osób, które mają dzieci, a marzenia o tym aby dzień był dłuższy mam nie tylko ja.
Podczas Świąt i jeszcze przed nimi, przeczytałam wspólnie z Ga-dasiem wiele książek, których nie zdążyłam nawet opisać na blogu. Mikołaj przyniósł kolejne rodzicom i dzieciom a oto jedna z nich:
Latający detektyw
Ake Holmberg
il. Anna Kołakowska
Wydawnictwo DWIE SIOSTRY.
Kolejna detektywistyczna książka z serii MISTRZOWIE ILUSTRACJI, zagościła na półce Ga-dasia przy okazji świąt. Tym razem jej bohaterem jest człowiek, niejaki Sventon, bezrobotny, sepleniący detektyw mający swe biuro w Sztokholmie. Mimo że cechowała go bystrość i odwaga i był bardzo sprytnym prywatnym detektywem, nigdy nie otrzymywał żadnych zleceń. Dni mijały mu na siedzeniu w swym biurze i udawaniu, że jest bardzo zajęty. Gdy tylko ktoś odwiedził go w biurze jego sekretarka, która zajmowała drugi pokój miała za zadanie dzwonić do swego szefa. Wtedy Ture Sventon z wielką powagą udawał, że ma właśnie bardzo ważny telefon w sprawie ujęcia niebezpiecznego przestępcy. To robiło wrażenie! Jednak jedynymi klientami byli przeważnie uliczni handlarze, więc sekretarka detektywa najczęściej szydełkowała w pracy a jej szef objadał się ptysiami, na które mówił sepleniąc: psysie.
Tak mijały im dni aż do chwili, gdy w biurze Sventona pojawiła się pewna starsza pani i opowiada o liście od szantażysty. Tego samego dnia w jego biurze zjawił się jeszcze tajemniczy człowiek, który sprzedał mu latający dywan! Tym sposobem Sventon nie ma problemu z dotarciem na miejsce, gdzie grasuje Wilhelm Łasica.
Tak zaczyna się ta książka, która wciągnęła mnie i Ga_dasia już od pierwszych stron. Każdy rozdział kończy się tak, że nie sposób nie przeczytać kolejnego i tak albo mamy małą wieczorną awanturkę przed snem:
-Synu, resztę dokończę Ci jutro.
-Nieeeee, nie zasnę dopóki mi tego nie przeczytasz!
Albo czytamy 146 stron od razu! :-)

Świetne, proste ilustracje Anny Kołakowskiej, rysowane prostą kreską współgrają z tekstem. A całość zachwyca – jak zwykle z Dwiema Siostrami bywa! :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz