5 grudnia 2010

Mikołaj

Nasz Ga-daś zawsze wierzył w św. Mikołaja i we Wróżkę Zębuszkę. Stanowczo nie przyjmował do wiadomości wiedzy kolegów z przedszkola, którzy próbowali mu wyjaśnić, że to RODZICE dają prezenty.
- Jak ktoś nie wierzy to Mikołaj do niego nie przychodzi i wtedy rzeczywiście rodzice muszą dawać prezenty - tłumaczyłam.
Jednak w tym roku, całkiem niedawno Adaś dojrzał do tego, aby poznać PRAWDĘ. Kiedy po raz kolejny zapytał jak to jest (bo usłyszał w filmie dialog o tym, bo koledzy w szkole....), powiedzieliśmy mu TO.
Nie powiem...Zrobiło to na nim wrażenie!
- Wow! To WY zawsze dawaliście mi te prezenty? - pytał z niedowierzaniem.
Potem zaczęło się uświadamianie młodszego brata:
- Truniu, nie ma MIKOŁAJA! To rodzice dają prezenty.
Co prawda Trunio nie za bardzo jeszcze orientuje się w temacie, ale wzięłam Ga-dasia na rozmowę i poprosiłam go, aby podarował Truniowi jeszcze parę lat życia w "niewiedzy". Opowiedziałam mu o biskupie Mikołaju i o tym, że teraz dorośli są pomocnikami św. Mikołaja i robią to co zapoczątkował kiedyś ten biskup.
Trafiło to do niego tak bardzo, że przejął inicjatywę!
Po kilku dniach pokazał mi list, który napisał w imieniu św. Mikołaja do Trunia. Uparł się, że musimy go wrzucić do skrzynki. Wrzuciliśmy. Potem udawaliśmy wieeelkie zdziwienie wyciągając go i czytając Truniowi.
Oto on:



Wczoraj natomiast napisał kolejny list, który kazał położyć dziś wieczorem w bucie Trunia obok prezentów.
Oto on:

 




Na wypadek, gdyby rodzice spełnili swą groźbę, że 6 grudnia dostanie rózgę za notoryczny brak posłuszeństwa przygotował również dla siebie prezencik - całkiem obfity, muszę przyznać i podpisał.


Ten spryciarz o wszystkim pomyślał! :-)

2 komentarze:

  1. Bardzo mnie to rozśmieszyło :)
    Na pewno jesteście dobrymi rodzicami :)
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. A to mały spryciarz ;)

    OdpowiedzUsuń