12 listopada 2010

Szpitalny weekend

Nasz Ga_daś od wtorku przebywa w szpitalu. Po wycięciu dwóch migdałów musi spędzić tam aż 7 dni. Odwiedzamy go na zmianę z innymi członkami rodziny a ja nawet tam śpię. Oczywiście jedynym miejscem jakie zapewnia szpital opiekunom jest "wygodna podłoga lub krzesło". Na drzwiach wisi kategoryczny zakaz spania w jednym łóżku z dzieckiem. Ale, ale... Przepisy przepisami, na szczęście pielęgniarki na naszym oddziale mają dobre serca i udają, że niczego nie widzą :-)
Mój pobyt w szpitalu z synem będę wspominać jako czas wspólnych gier, zabaw, rozmów i czytania. To czas spędzony tylko z nim i dla niego. Widzę więc w tym pobycie również dobre strony. W domu, przy jego młodszym bracie nie mogę mu poświecić aż tyle czasu. Tutaj dużo rozmawiamy, przytulamy się i oczywiście czytamy. Zabraliśmy ze sobą "Dzieci z Bullerbyn" i "Nieznane przygody Mikołajka".

Ga_daś wcale nie tęskni za telewizją. Telewizor jest co prawda na sali i można oglądać w nim bajki (za odpowiednią opłatą), ale my jak do tej pory tylko raz z tego skorzystaliśmy. Ja wieczorami czytam w szpitalnej sali "Wychowanie przez czytanie" (jeszcze napiszę o tej książce), gdzie autorki namawiają  do czytania dzieciom i do ograniczenia mediów w życiu dziecka. Cóż... Niektórzy rodzice nawet w szpitalu, przed zabiegiem, po zabiegu, przed snem i zaraz po obudzeniu włączają dzieciom telewizor i w ten sposób chcą je "wyciszyć", choć efekt jest odwrotny. Zamiast po prostu pobyć z dzieckiem, poczytać mu - zdają się na "elektroniczne nianie". Tym sposobem cała sala chcąc nie chcąc musi słuchać odgłosów z  bajek.
Jeśli o mnie chodzi jestem przeciwniczką telewizji w szpitalnych salach. Dziś już o 7:15 po ekranie telewizora szalał "Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie"...

3 komentarze:

  1. Szybkiego dojścia do formy i dużo zdrowia życzymy! Kilka razy byłam z moimi starszakami w szpitalu, na szczęście spać z dzieckiem można było bez problemu (aczkolwiek zaliczyłam też kilka nocy na krzesełku, przy 2 miesięcznym Franku :(, )i nie było telewizorów w salach, poza świetlicą.
    pozdrawiamy i wszystkiego dobrego!
    m.

    OdpowiedzUsuń
  2. My również życzymy szybkiego powrotu do zdrówka i do domu. Telewizor to najprostsza forma żeby pozbyć się dziecka i mieć święty spokój, tak uważają niektórzy rodzice, ja nazywam ich mało kreatywni. Nie jestem kategorycznym zabraniaczem oglądania, ale wszystko z umiarem. A Dzieci z Bullerbyn, to moja ukochana książka, do dziś czytam ją na okrągło.

    OdpowiedzUsuń