28 listopada 2010

Gałgankowy skarb

"Gałgankowy skarb"
tekst i ilustracje: Zbigniew Lengren

Po ponad 30 -latach "Gałkankowy skarb" Zbigniewa Lengrena doczekał się wznowienia! Mimo, że mam więcej lat niż czekaliśmy na wznowienie tej książki, muszę się przyznać, że.... zupełnie nie pamiętam jej z dzieciństwa. Czy mam się obrazić na rodziców??? Ta książeczka jest naprawdę wspaniała! :-)
Autora znam jedynie z przygód profesora Filutka i jego psa Filusia. Szkoda, że nie poznałam książeczki o małej Kasi w dzieciństwie. Pewnie spodobałaby mi się tak samo, jak dziś moim dzieciom a może jeszcze bardziej?
Jak czytamy na stronie Wydawnictwa BABARYBA, które wydało niedawno książeczkę, autor napisał ją dla swej córki Kasi. Dziś Katarzyna Lengren mówi m.in:
"Mój ojciec napisał Gałgankowy skarb dla mnie. Nie umiałam jeszcze czytać więc uznał, że wiersz będzie w sam raz – nauczę się go na pamięć i nie będzie musiał w kółko zajmować się czytaniem, bo sama sobie wyrecytuję, oglądając ilustracje na których narysował mamę, mojego brata, babcię, kota, psa i w dodatku mnie samą w takiej zabawnej fryzurze, fartuszku i skarpetkach, jakie wówczas nosiłam. Jak zwykle ta praca w założeniu podjęta z lenistwa (przypominam – nie chciał mi czytać!) przyniosła jak najlepsze rezultaty."
Pani Katarzyna w wielu wywiadach już po śmierci swego ojca dawała do zrozumienia, że jej tata niespecjalnie sprawdzał się w swej roli. Nie będę się rozwodziła jednak nad ich relacjami w rodzinie.Nie ważne czym kierował się Pan Lengren pisząc tę zabawną książeczkę dla swojej córki. Wyszło mu to znakomicie i bawi nie tylko małą Kasię.
Tytułowy skarb to gałgankowa lalka - Murzynek, która gdzieś zaginęła. Kasia płacze za swą laleczką, więc cała rodzina rozpoczyna poszukiwania. Szuka mama, ciocia, babcia, dziadek, tata, brat, wujek itp. Gdy lalka się nie znajduje chcą ofiarować płaczącej Kasi coś w zamian - placuszek, babeczkę, wazonik, korale itd. Jednak Kasia wciąż powtarza: " Aa....aa...Bee..ee..e! Ja moją szmacianą laleczkę chcę!".
Na szczęście dzięki małemu pieskowi Kasi wszystko skończy się dobrze.
Dzięki kartonowemu wydaniu książeczki, mogą ją "czytać" najmłodsi. Zabawne rymy ułatwią zapamiętanie historyjki a rysunków Lengrena chyba nie trzeba reklamować. Zbliżają się święta! Kolejny piękny prezent dla najmłodszych a przy okazji i dla rodziców.:-)
To tak samo jak z kupnem kolejki dla syna. Ci co pamiętają książkę z dzieciństwa na pewno będą baardzo szczęśliwi, gdy znów wezmą ją do ręki.
Poniżej możecie obejrzeć jedną ze stron. 




3 komentarze:

  1. Mam 38 lat. Ta książeczka jest moją największą pamiątką z dzieciństwa. Umiałam ją na pamięć. Czytam moim dzieciom. Przechowuję jak relikwie. Bardzo się cieszę, że wyszło wznowienie. Kupię dzieciakom a moją głęboko schowam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa dni temu widziałam "Gałgankowy skarb" w księgarni i aż mi się łza zakręciła w oku, ponieważ była to moja ulubiona książeczka, która mam do tej pory. A mam już 36 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój 3,5-letni synek pokochał "Gałgankowy skarb" od pierwszego przeczytania, a po trzecim recytował już z pamięci:) Uwielbiamy tę książeczkę :)Pozdrawiam :)

    http://czytelniczek.bloa.pl/

    OdpowiedzUsuń