16 października 2010

To jest napad!

Dziś w moim domu zdarzył się napad!  A było to tak:
Sobota rano, w kuchni przygotowuję śniadanie, mąż poszedł po świeże pieczywo. Nagle do kuchni wchodzi osobnik (na oko 2, 5 letni)w piżamie i mówi poważnym głosem:
- Dawaj słodycze!- i wymierza w moim kierunku pistoletem (z palców).
Drżącym głosem mówię:
- Nie mam słodyczy, robię śniadanie.
Po chwili jakis głos z przedpokoju szepce:
- Powiedz "dawaj kasę".
Osobnik w piżamce wypowiada więc wyuczony tekst:
- Dawaj kasę.
Kiedy odmawiam - mówi:
- Ręce do góry bo strzela kot bury.
Z przedpokoju dociera do mnie chichot jego szefa. Kątem oka widzę go. Ma na oko ok. 7 lat i piżamę w tygryski.
Mały napastnik oddaje w moim kierunku kilka strzałów i odchodzi z niczym.
Byłam dzielna i nie oddałam im zapasów słodyczy z szafki oraz pieniędzy! ufff!  Jestem z siebie dumna!
Jakby co zapamiętajcie ich rysopis i strzeżcie się! Ten młodszy wyglądał mi na wielkiego ŁASUCHA!
:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz