29 października 2010

Czy umiesz gwizdać Joanno?

"Czy umiesz gwizdać Joanno?"
Ulf Stark
il. Anna Hoglund
Wydawnictwo Zakamarki

Dziś przeczytałam piękną i wzruszającą książkę. Przybyła wraz z kilkoma innymi w wielkiej białej kopercie.To książka dla dzieci ale Ga_daś był jeszcze w szkole a ja nie lubię czekać, więc...przeczytałam ją sama :-) On się o tym nie dowie, mam nadzieję. Mam również nadzieję, że jemu również się spodoba. A bywa z tym różnie... Czasem po przeczytaniu ksiażki, która zrobiła na mnie duże wrażenie patrzę na niego i mówię: 
- No i ? Podobała ci sie? 
A on na to:
- Eee...nie bardzo.
Powiem Wam, że zawsze czuję się zawiedziona niczym sam autor.
Książkę "Czy umiesz gwizdać Joanno" napisał Ulf Stark - jeden z najbardziej cenionych i lubianych szwedzkich autorów książek dla dzieci. Pisze od lat 70-tych ale w Polsce chyba dopiero teraz zdobywa uznanie dzięki Wydawnictwu Zakamarki. W swoich książkach porusza tematy ważne i trudne i  robi to z humorem i lekkością.
Bohaterami opowieści są Ulf i Bertil. Bertil zazdrości koledze dziadka. Dziadek Ulfa daje wnukowi zawsze pięć koron i częstuje kawą, zabiera nad jezioro na ryby. Wiadomo, że fajnie jest mieć dziadka i dlatego Bertil jest smutny. Ale jego kolega znajduje na to sposób. Ulf zabiera Bertila do domu starców.
"Tu możesz znaleźć sobie dziadka. Tu jest mnóstwo staruszków" - mówi.
Rzeczywiście w domu starców spotykają staruszka, który samotnie gra w karty. Bertil wręcza mu kwiatka i wita się z nim jak z dziadkiem. Starszy pan jest zdumiony ale po chwili chętnie podejmuje "grę". Staje się dziadkiem Bertila.Pokazuje im swój pokój, potem zabiera do stołówki i przedstawia wszystkim SWOJEGO WNUKA.
Na koniec wizyty Bertil jednak nie zapomina o podstawowej sprawie :-)
- Dziadku, o czymś zapomniałem.
- Ach tak? O czym? - zdziwił się staruszek.
- No bo normalnie dostaje się trochę pieniążków, kiedy odwiedza się dziadka. Ulf zawsze dostaje.
- A ile dostaje?- zapytał staruszek.
- Czasem dwie korony. Ale jeśli jest szczególna okazja, to czasem pięć.
-W takim razie dzisiaj będzie pięć - powiedział staruszek i wygrzebał z kieszeni portmonetkę.
Ale nie myślcie sobie, ze Bertilowi chodziło o pieniądze. On po prostu bardzo chciał mieć dziadka. Odwiedzają staruszka co kilka dni i miło spędzają z nim czas. Idą z nim na spacer do parku i puszczają latawca, którego dziadek robi z apaszki swej zmarłej żony i swego krawata, uczy chłopców gwizdać melodię "Czy umiesz gwizdać Joanno?". Z okazji urodzin dziadka chłopcy zabierają go na wyprawę. Idą w ciemnościach do ogrodu pana Gustavssona...kraść czereśnie! To podobno sprawiało największą frajdę dziadkowi gdy był mały :-) I wiecie co? Mimo, że to był szalony pomysł to dziadek Bertila wdrapał się na drzewo, usiadł na gałęzi i wesoło majtał nogami a po chwili pluł pestkami razem z chłopakami!
Po nocnej eskapadzie chłopcy odwożą dziadka do domu starców. 
To było ich ostatnie spotkanie...niestety... Kiedy ponownie odwiedzają dziadka i Bertil chce się pochwalić tym, że umie już gwizdać - dowiadują się, że dziadek odszedł...
Autor w piękny sposób podejmuje problem starości i umierania. Robi to w prosty i lekki sposób, z dziecięcej perspektywy. 
Pod koniec czytania łza się w oku kręci. Polecam ją szczególnie przed Świętem Zmarłych. Może będzie inspiracją do rozmów z dziećmi o przemijaniu, starości i umieraniu?

A tutaj link do ciekawego wywiadu z autorem. Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz