1 czerwca 2010

DZIECIAKI

Deszczowy Dzień Dziecka....Ga_daś dochodzi do siebie. Po zabiegu w szpitalu, gdzie miał spotkanie z długą igłą w gardle i skalpelem znienawidził szpital. A szkoda.... Bo czeka go jeszcze pewnie jedna wizyta w tym miejscu niebawem....hmmm Można by rzec, że cała nasza praca poszła na marne..Cudowna wizja szpitala jako miejsca interesującego, gdzie dzieci leżą sobie w sali i czują się prawie jak na kolonii - legła w gruzach. Zaliczył tylko izbę przyjęć...Ale cóż....Mamy trochę czasu na przygotowanie go do kolejnej, nieco dłuższej tam wizyty :-)

To, że Ga_daś doszedł już do siebie po wczorajszych przeżyciach można było zaobserwować już od rana. Dzieci dostały drobne prezenty. Trunio ostatnio wciąż wspominał o...lupie.
- Mamo, chcę lupe - mówił. - Kup lupe, ploose!
Nie wiem, gdzie i kiedy poznał on ów przedmiot ale zapragnął go mieć. A że DZIEŃ DZIECKA jest od tego aby spełniać marzenia. Dostał SUPER LUPĘ ze światełkiem!
Rano Ga_daś wpadł do pokoju i na widok lupy w ręku Trunia bez ceregieli mu ją wyrwał. Trunio w ryk, mama w krzyk:
- Jak tak możesz? Dlaczego nie zapytasz, dlaczego nie poprosisz żeby Ci pokazał?
- Eee tam mamo, on nigdy mi nie chce dać swoich zabawek. O, widzisz, już ryczy - spokojnie odparł Ga_daś.
Po czym zaczął odpierać ataki młodszego brata. Zaczęło się wyrywanie lupy z rąk.
Poranek jak widać rozpoczął się jak co dzień. Potem jeszcze była akcja pt."Sam wymierzę sprawiedliwość na młodszym bracie za rozwalenie mi budowli z klocków", kolejne starcie nastąpiło gdy Ga_daś otrzymał od babci super helikopter z klocków (prawie) LEGO :-) a Truniek złapał go natychmiast i biegał krzycząc po pokoju "to moje, to moje". Babcia smutno patrzyła na rozwrzeszczaną gromadkę i na koniec stwierdziła, że jednak chyba trzeba kupować od teraz wszystko podwójnie :-)
Oboje z mężem uważamy jednak, że ani portfel babci by tego nie zniósł ani nasze mieszkanie by tego nie pomieściło. Jedyne wyjście - PRZECZEKAĆ.
Jeszcze do niedawna Trunio i Ga_daś byli bardzo zgodnym rodzeństwem. Ga_daś - czuły i opiekuńczy, Trunio- mały i nieporadny. Teraz to dwie małe bestie walczące o SWOJE!!! :-)
W tym wszystkim - MY RODZICE....
Zycie uczy.... Byłam pewna, że mi się uda. Byłam pewna, ze MOI SYNKOWIE  to będą dwaj czarujący dżentelmeni. Tymczasem.... Już się okładają po głowach, Ga_daś już uczy Trunia głupawych piosenek i wierszyków z dużą ilością niecenzuralnych wyrazów i jest bardzo dumny, że jego 2-letni brat jest taki pojętny i szybko się uczy :-)

A poza tym...To oni BARDZO SIĘ KOCHAJĄ...To widać. A my KOCHAMY TYCH URWISÓW JESZCZE BARDZIEJ! :-)
Zresztą...Oni w sumie to nie są tacy straszni. :-) Dziś oglądałam z Ga_dasiem film "NIANIA"z Emmą Thompson, który wczoraj można było kupić z Gazetą Wyborczą. Tam to były URWISY. Moje dzieci przy nich to ANIOŁKI :-) Jak miło, że już śpią...Jaka cisza :-)




2 komentarze:

  1. Haha, no to ładnych masz urwisków w domku ;) Ja co prawda mam jednego smyka (też synka) ale czasem to po prostu wytrzymać nie mogę, jak mój mały coś sobie wymyśli ;) Ostatnio był szał na "Pana Policjanta" toteż "Pan policjant" został zakupiony na tej stronie: http://www.babyexpress.pl/zabawki,1,79.html (swoją drogą polecam, spory wybór rzeczy takich jak zabawki dla dzieci, wózki dla dzieci). I jak się zabawa skończyła? Kiedy tylko paczka przyszła - pobawił się może 5 minut po czym zapragnął "Pomoc drogą Toma"... ;D I jak tu nie kochać takiego urwisa? :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak.. Wiem coś o tym. Dobry sposób na takie marzenia dzieci to mówić im: "tak, chcesz to OK? Już zapisuję i kupię ci np. za 2 mc-e" A po 2 miesiącach jest szansa, ze już nie będzie chciał :-)

    OdpowiedzUsuń