23 kwietnia 2010

Dorastanie

Pewnego dnia nadchodzi dzień, że ze zdziwieniem stwierdzamy, że nasze małe, urocze, wpatrzone w nas dziecko (uznające rodziców do tej pory za autorytet)zaczyna się wymądrzać, poprawiać nas, wypominać nam drobne błędy lub potknięcia a nawet pouczać.
No cóż... To już KONIEC. Musimy sobie wtedy uświadomić, że ...TRZEBA SIĘ PILNOWAĆ i teraz to już nie będzie lekko, mimo, że do tej pory też wcale tak nie było.
Tak mniej więcej od stycznia tego roku obserwuję tę zmianę u swego GA_dasia.. No cóż....W tym roku skończy JUŻ 7 LAT.. A to dość poważny wiek... Pójdzie do szkoły i zapewne będzie udawał jeszcze bardziej mądrego niż teraz. To, że wydoroślał zauważyłam w momencie, gdy pytany "kim chce zostać w przyszłości" nie odpowiadał już jak zwykle:
- Tramwajarzem lub kierowcą śmieciarki!
Lecz zaczął mówić z powagą:
- Będę NAUKOWCEM, który bada....bakterie.
A wczoraj.... Wczoraj otworzył swą szufladę pełną "skarbów" i rzekł:
- Ale tu śmieci! Muszę zrobić porządek.
I wiecie co zrobił? Wyrzucił z niesmakiem rolki po papierze toaletowych (a do niedawna je zbierał), jakieś kolorowe karteczki z rysunkami, stare zaproszenia na urodziny od swoich koleżanek i kolegów z przedszkola, oraz masę innych rzeczy, które jeszcze do niedawna były mu BAARDZO POTRZEBNE. :-)
Ot...spoważniał mi syn...
:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz