22 marca 2010

Nie zatopimy Marzanny....

No cóż... W niedzielne popołudnie zamiast zrobić Marzannę Adaś rozegrał ze swym tatą mecz. Miejsce: przedpokój, Bramka: wejście do kuchni.
Wynik meczu: godzinny pobyt w dziecięcej izbie przyjęć i 2 szwy na głowie Adasia.
Adaś dzielnie bronił bramki i niestety zaliczył spotkanie z framugą.
Trzeba przyznać, że zachował się dzielnie i całe to wydarzenie bardzo mu się spodobało. Wrócił ze szpitala z bohaterską miną i z opaską na głowie a dziś poszedł do przedszkola odgrywać BOHATERA! :-)

1 komentarz:

  1. Witajcie!
    Gratuluję dzielnego Syna droga Mamo!
    Tym bardziej, że jak na prawdziwego Meżczyznę przystało z pewnością spotka go to jeszcze nie raz. My zaś Matki, może tylko (albo aż) być dumne z dorastających Chłopaków i w myślach ronić łzy. W końcu dzieci zawsze pozsostaną dla nas dziećmi.
    pozdrawiamy wiosennie
    iwona, ola i adam

    OdpowiedzUsuń