18 lutego 2010

Bozia buju, buju....

Truniek bez przerwy mówi, komentuje otaczający go świat. Wczoraj trochę się rozchorował i od razu dało się to odczuć - cisza w domu.
Ale dziś rano już poczuł się nieco lepiej i zaczęło się:
- Mama, co to? co to?
W pewnej chwili pokazał Jezusa wiszącego na krzyżu.
- To... Bozia - odpowiedziałam w skrócie.
- Aaaa...Bozia... - spojrzał ze zrozumieniem. - Bozia buju, buju. - stwierdził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz