11 stycznia 2010

Zakupy z dziećmi

Kto ma dzieci ten wie, że zakupy najlepiej robić bez nich. Ale czasem po prostu trzeba zabrać je do sklepu. W sklepach mniejszych nie ma większego problemu. Moim chłopakom zwykle wystarcza zakup ...suchej bułki i są szczęśliwi!
W większych hipermarketach ogarnia ich niestety jakiś SZAŁ.
Zrobienie zakupów w ich towarzystwie to ekstremalne przeżycie. Najlepiej przed wyjściem zażyć coś na uspokojenie (herbatka z melisy np.), w kieszeni mieć listę zakupów no i....jakoś to przeżyć.
W ostatnią sobotę wybraliśmy się na rodzinne zakupy. Już na wstępie Trunio odmówił siedzenia w wielkim wózku sklepowym na co liczyliśmy. Chciał "zwiedzać" sklep. Wpadli z Adasiem między regały z płytami i książkami dla dzieci. Tam spędzili ok. 10 min. słuchając płyt. Kiedy udało nam się przemieścić nieco dalej po minie męża widziałam, że najchętniej znalazłby się już w samochodzie w drodze powrotnej do domu.
Na stoisku gospodarstwa domowego Adam wyposażył siebie i Trunia w drewniane tłuczki do mięsa, które były ich bronią przez cały czas zakupów.
Zakupy były bardzo szybkie, tylko to co niezbędne trafiało do naszych koszyków. Żadnego snucia się między półkami, co chwilę trzeba było upominać walecznego Adama aby uważał i nie zdzielił kogoś swą bronią, łapać Piotrka, pilnować żeby nie zwalał niczego z półek....
Mąż tęsknym wzrokiem patrzył w kierunku kasy i wyjścia...
Hmmm... W sumie to trzeba przyznać, że dzięki obecności dzieci trochę zaoszczędziliśmy :-)
Postaram się to nadrobić i planuję wybrać się na zakupy...całkiem SAMA :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz