22 grudnia 2009

Święta,święta...

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Poczułam to trochę bardziej kiedy spadł śnieg. Ale chyba najbardziej poczuję tę atmosferę świąteczną kiedy będziemy z dziećmi ubierać choinkę i przystrajać dom. Wyciągamy co roku dwa wielkie pudła z szafy, w których mamy ozdoby choinkowe. Zawsze to Adaś bardzo angażował się w wieszanie ozdób na choince i na ścianach oraz w wielu (dziwnych czasem) miejscach. W tym roku będzie pomagał mu Piotruś. Na pewno będzie wesoło :-)
Upiekliśmy już pierniczki i dziś będziemy je ozdabiać.
Moim ulubionym świątecznym ciastem jest piernik. Zrobienie tego ciasta zabiera mi zwykle ok. 20 min. (plus pieczenie). Zawsze się udaje i jest pyszny! W tym roku jednak...hmm...Adaś dzielnie mi pomagał - mieszał i dosypywał składniki. Potem wciąż sprawdzał czy ciasto rośnie. Tak...czy ciasto rośnie? Ale ciasto coś nie rosło... To mnie zastanowiło. Chwila zastanowienia...A tak... nie dodaliśmy sody! :-(
Pocieszaliśmy się, że może ciasto będzie nie wyrośnięte lecz smaczne.. Ale nie było...
Wylądowało w koszu na śmieci... ech... Dziś piekę kolejnego piernika. Wszystkie składniki dodane. Mam nadzieję, że się uda! :-)
Wracam do kuchni!

1 komentarz:

  1. a jak po swietach ??:):) czekamy z niecierpliowscia

    OdpowiedzUsuń