4 grudnia 2009

Polecam - "Odlot"


Rzadko chodzę z moim 6 –letnim synem do kina. Powód jest jeden... jestem wymagającym widzem i mamą. Szczegółowo czytam recenzje filmów, oglądam zdjęcia. No cóż...Uważam, ze dobrych, mądrych bajek i filmów dla dzieci w naszych kinach jest BARDZO, BARDZO MAŁO... Kina proponują naszym dzieciom filmy przepełnione głupawymi gagami, szybką akcją, niezrozumiałymi dialogami i dowcipami, które mają bawić rodziców (tych mniej wymagających). Prawda jest taka, że wielu rodziców zabiera już 3 –letnie dzieci na filmy animowane do kina nie zastanawiając się nad tym czy fabuła jest dla nich odpowiednia. Niektórym wystarczy sam fakt, że film jest ANIMOWANY, to znak że jest dla dzieci i tyle!
Tymczasem może się okazać, że co wrażliwsze dziecko może przez cały seans siedzieć wbite z przerażenia w fotel a w najlepszym wypadku po prostu się nudzić.


Ale,ale... Byłam ostatnio na bardzo fajnym filmie animowanym! Ten film to „Odlot”.
Najnowsza produkcja wytwórni Disney/Pixar naprawdę zaskakuje. Jej bohater to samotny staruszek - Carl Fredricksen. Przeżył szczęśliwie większość życia u boku swej ukochanej żony. Kiedy zmarła po ciężkiej chorobie pozostał sam w ich domu ze swymi wspomnieniami i niezrealizowanymi marzeniami. Ale jak wiadomo na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Carl zawsze marzył o dalekich podróżach. Kiedy świat wokół niego zaczyna się zmieniać, wielkie buldożery zamieniają jego okolicę w plac budowy - postanawia wyruszyć w podróż, o jakiej marzył z żoną.
Nie będzie to jednak zwykła wyprawa. Carl wyrusza w nią, siedząc w swoim domu w wygodnym fotelu. A jego dom jest unoszony przez tysiące balonów wypełnionych helem.
Przez przypadek w podróży towarzyszy mężczyźnie rezolutny chłopiec - Russell, który należy do "Synów dzikiej przyrody" i koniecznie chce zdobyć odznakę za pomoc starszej osobie. Od tego momentu zaczynają się ich przygody. Spotykają gadającego psa, ptaka który lubi czekoladę (tak jak ja :-)), spotkają również na swej drodze człowieka, który był kiedyś wielkim idolem Carla.
Efekt 3D w tej produkcji świetnie się sprawdza. Kolorowa animacja z przepięknymi krajobrazami oglądanymi z lotu ptaka, dzika przyroda, skaliste tereny, wszystko to wygląda jak żywe. Świetny dubbing aktorski (bardzo podobał mi się głos małego Russella) oraz poruszone w tym filmie kwestie – miłości, choroby, samotności, marzeń.... to wszystko sprawia, że można ten film polecić zarówno dorosłym jak i dzieciom. Film z jednej strony zabawny z drugiej sentymentalny. Zapewne każde dziecko w zależności od wrodzonej wrażliwości inaczej na niego zareaguje. Jednak oprócz kilku scen, gdzie złe psy gonią bohaterów i szczerzą kły nie ma w nim niepotrzebnej przemocy i żadnych walk.
Mogę go polecać z czystym sumieniem wszystkim dzieciom od lat 6. Najlepiej obejrzeć go z efektem 3D.
Mój syn podczas filmu wydawałoby się dobrze się bawił jednak w domu okazało się, że bardzo go przeżył. Kiedy zapytałam go jak mu się podobał....rozpłakał się i powiedział:
- Ten film był bardzo smutny. Bardzo mi żal tego pana, bo jego dom na końcu odleciał razem z pamiętnikiem jego żony.
Rzeczywiście tak było... Pod koniec filmu dom staruszka odlatuje w przestworza.
Wytłumaczyłam to jednak synkowi:
- Wiesz co..ja myślę, ze ten dom razem z pamiętnikiem odleciał do Nieba, tam gdzie jest jego żona i ona teraz usiadła w fotelu i czeka na swojego męża.
To poprawiło mu humor i już było lepiej. Doprawdy nie sądziłam, że mój urwis jest taki wrażliwy.
Dlatego naprawdę trzeba się dobrze zastanowić idąc do kina z dzieckiem. Bo każdy film czy bajka zostawia w nich ślad. Ja jednak wolę, żeby wywołał takie oto sentymentalne uczucia niż uczucie strachu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz