11 września 2009

Kość (nie) dinozaura


Dziś Adaś wrócił z przedszkola i z kieszeni wyciągnął...kość. Kość wyglądała na „bardzo starą”. Jej wiek oceniam na „przedwakacyjną”. Była sucha i czarna od piachu.
- Ojej, Adaś! To kość dinozaura! Skąd ją masz? – zapytaliśmy z mężem zaciekawieni.
- No coś Ty, tato, to kość z kurczaka... – spokojnie odpowiedział Adaś.- Dostałem ja od koleżanki.
- Tak? A jak ona ma na imię? – zapytałam.
- Nie pamiętam – odparł Adaś.
- Całkiem oryginalne imię – podsumował mąż.
- Koleżanka ją chyba wykopała, co? Tylko gdzie? – wypytywałam.
- Nie wiem.. dała mi jak byliśmy na podwórku.
Kość leży na stole. Adaś nie pozwolił jej wyrzucać. chm.. Skąd taka kość wzięła się na przedszkolny podwórku? To bardzo ciekawe.. Nieprawda? :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz