31 lipca 2009

Te dziewczyny...

W tym tygodniu Adaś na osiedlowym placu zabaw poznał nową koleżankę. Nazwijmy ją EWA. EWA jest o rok starsza od Adasia, ma 7 lat. Przyjechała do swojej babci na wakacje. Adaś bawił się z nią tylko ok. 30 min. Potem musiał już iść do domu. W drodze do domu przeżywał:
- Ona jest najświetniejsza ze wszystkich koleżanek jakie znam. Czy jutro też się z nią spotkam?
- Oczywiście, ze tak – zapewniłam go. – Tylko lepiej zapytaj jak długo jeszcze tu będzie. Lepiej wiedzieć kiedy wraca do domu.
- No tak… - posmutniał Adaś. – Wiesz co... mam pomysł. – Powiedział konspiracyjnym tonem. – Zrobimy jej pożegnalny bal jak będzie miała wyjeżdżać. Przyjęcie u nas w domu, baloniki. No wiesz…. – ekscytował się.
Jak sądzicie. Czy on nie za bardzo się zaangażował? 6 lat, 30 min. znajomości a on już chce wydawać jakiś bal!
Oj, jeszcze nie jedna pewnie zawróci mu w głowie zanim opuści rodzinny dom…ech :-)

2 komentarze:

  1. Trudno jest przynajmniej mnie o tym myśleć, ale Chłopcy chyba szybciej wyfruwają z gniazda i trzeba to przyjąć z podniesiona głową. Tylko, że choćby nie wiem jak się matka starała to i tak będzie t a ZŁĄ TEŚCIOWĄ !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, niekoniecznie! ja mam zamiar być pierwsza w historii SUPER TEŚCIOWĄ! :-)

    OdpowiedzUsuń