23 lipca 2009

Brzydko pachnąca historia...

Ostatnio dużo się mówi i pisze o psich kupach, które podobno są dosłownie WSZĘDZIE! Jako matka dwójki małych dzieci muszę się z tym zgodzić.Rzeczywiście, jest ich trochę za dużo na placach zabaw. Do tego dołączę jeszcze kocie odchody i już spędzanie czasu na osiedlowym placu zabaw przestaje być miłe.
Dziś jednak byłam świadkiem takiej oto scenki: Idąc na spacer z dziećmi przechodziłam przez osiedlowy plac zabaw. Był prawie pusty, zauważyłam tylko starszą panią z dwuletnim dzieckiem. Stała ona przy jednej z ławek trzymając dziecko,które robiło....kupę.
Zdziwiona tym widokiem przystanęłam i usłyszałam taki oto dialog babci z wnuczkiem:
- Babciu a posprzątamy to potem?
- Tak, kochanie, przysypiemy piaseczkiem.
- A skąd weźmiemy?
- A piaskownicy, zobacz jak go tu dużo.
Nie mogłam w to uwierzyć i powiedziałam pani, że mam nadzieje,że to jednak posprząta. A ona na to speszona odpowiedziała:
- No tak..widzi pani dziecku się zachciało i co miałam robić?
- Iść w krzaki proszę pani. - odpowiedziałam i zdruzgotana odeszłam
Wyobrażałam sobie potem jak wnuk tej pani mówi jej w domu, ze chcę mu się "to i owo" a ona rozbiera go na środku pokoju i pozwala mu to zrobić, zamiast iść z nim do łazienki.
Ta historia i to i tak nic, w porównaniu z tą, którą słyszałam od znajomej. Ta była świadkiem, jak matka pozwoliła dziecku zrobić kupę do piaskownicy a potem...zasypała to piachem. Na szczęście pani została ukarana bo ktoś zadzwonił po straż miejską.
Mam nadzieję, że jutro moje dzieci nie wygrzebią nic "ciekawego" z piasku...
Ludzie opamiętajcie się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz