14 maja 2009

Sniadania z dziećmi w tle

Pamiętam te śniadania przed ślubem i zaraz po, kiedy nie było dzieci na świecie…:-)
Siedzieliśmy zaspani przy stole, leniwie pijąc herbatę, przeglądając gazety. Spokój, w tle grało radio…
Po przyjściu na świat dzieci, sprawy przybierają nieco inny obrót :-)
Śniadanie z małym dzieckiem polega na tym, że jeden rodzic je spokojnie (w miarę) a drugi karmi w tym czasie malucha, który siedzi w swoim krzesełku. Jeśli siedzi, bo równie dobrze może siedzieć pod stołem,ciągnąc za nogawkę rodziców, płakać itd.
Ale jeśli siedzi w swoim krzesełku co już jest wielkim PLUSEM, zwykle wierci się i najchętniej jadłby sam. Pod koniec śniadania dziecię wygląda nieco inaczej niż na początku, rodzic jest nieco zmęczony i wciąż głodny. Po śniadaniu mamy co robić z dzieckiem i podłogą. A co jeśli natura obdarowała Was jeszcze jednym dzieckiem? W dodatku jest ono starsze i strasznie gadatliwe?
Musicie wtedy odpowiadać na różne pytania, wysłuchiwać często brzydkich słów, które nie pasują do posiłków (kupa, siku itp.).
Dzisiejsze śniadanie upłynęło nam w ten mniej więcej sposób.
Abyśmy się dobrze bawili Adaś zadawał nam zagadki matematyczne.
- Ile to jest A+B?
- AB – odpowiadam zadowolona, ze znam odpowiedź. Ale nie, nie ma lekko…Nasz syn wspiął się na kolejne „wyżyny matematyczne”.
- A nie, nie zgadałaś! A+B = C
- Jak to? Nie rozumiem? – pytam.
- A to pierwsza litera w alfabecie czyli 1. B to druga, czyli 2.
A zatem 1 +2 = 3, czyli C bo jest to trzecia litera alfabetu.
A+B to była łatwizna, potem kazał nam odpowiadać na trudniejsze pytania.
- A teraz powiedzcie ile to jest A+T? No, mamo…- zachęcał.

No i powiedzcie, czy ja mam lekko? :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz