22 kwietnia 2009

Święta, jaja i zające....


Jakoś nam się te święta zajączkowo- jajeczkowe zrobiły…Te wierszyki SMS-owe od których mam mdłości i ich nie czytam, te wiadomości e-mailowe z zającami i skaczącymi jajami…ech.. ..Tylko dlaczego i my się w to daliśmy wciągnąć? :-) Odpowiedź jest prosta! Żeby to zobaczyć. A co? Posłuchajcie :-)
Od kilku lat, w święta wielkanocne po śniadaniu, jedziemy z Adasiem do lasu szukać czekoladowych jajeczek, które zgubił zając. Dlaczego zając? Dlaczego jaja? O to mnie nie pytajcie. To jedna z wielu zagadek tego świata. W tym roku było tak samo. Pięknie było na świecie – Wiosna! Nasza rodzinka w poszerzonym składzie (w tamtych roku Piotruś był jeszcze w moim brzuchu) wyruszyła w las. Piotruś siedział w wózku i wymachiwał gałązką (to ostatnio jego nieodłączny atrybut na spacerze), Adaś z reklamówką rozpoczął penetrowanie lasu. Daliśmy mu do zrozumienia, żeby skupił się raczej na ścieżce. Kiedy znalazł pierwsze czekoladowe jajko - jego twarz promieniała! Co chwilę znajdował nowe i wrzucał do torby z radością.
-Adaś tych jaj będzie 13 – oznajmił tata.
- Skąd wiesz? – zapytał Adaś.
- A…śnił mi się zając i tak powiedział- odrzekła tata Adasia.
- Aha.
Rzeczywiście po 13 jaju nastąpił koniec.
- Ale dorośli mają fajnie, śnią im się Zające Wielkanocne, Mikołaje…Chciałbym być już duży – rozmarzył się Adaś.
Kiedy już wsiadaliśmy na leśnym parkingu do samochodu, przyjechała jakaś kolejna rodzina na spacer.
- Jajek już nie ma! Jajek już nie ma – powtarzał Adaś.
Ale oni chyba nie wiedzieli o co chodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz