30 grudnia 2008

Miał być Miś

Dzień przed Wigilią Adaś był z tatą zatankować paliwo. W sklepie, na stacji paliw ujrzał w wielkim koszu z zabawkami misia i ….myślał o nim kilka dni.
- Mamo marzę o tym aby kupić tego misia.
- Ależ synku, masz tyle maskotek i właściwie żadną się nie bawisz.
- Ale ten Miś był taki ładny – ze łzami w oczach opowiadał Adaś.
Wzruszyłam się…Ale nie do tego stopnia aby zainwestować w Misia, o nie! :-)
- Dobrze…Możesz go kupić za swoje pieniądze ze skarbonki – postanowiłam
Adaś przez cały rok zbiera wszystkie monety jakie tylko są w zasięgu jego wzroku. Często dajemy mu drobne po przyjściu z zakupów.
Liczyli wspólnie z tatą i doliczyli się 50 zł!
- Na Misia na pewno wystarczy – orzekliśmy.
Wyprawa na stację benzynową odbyła się po świętach. W wielkim koszu Misia już nie było ale Adaś zdecydował, że kupił sobie ślicznego mięciutkiego baranka a do tego jeszcze bajkę na DVD o Coralgolu.
No cóż….Jego pieniądze, jego decyzja… Kolejna maskotka w naszym ciasnym domu………:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz