2 lutego 2015

Zapraszam w nowe miejsce!

Od lutego 2015 r. zmieniam adres i wyprowadzam się z tego bloga.
Zapraszam na

 wilczelektury.blogspot.com

Dlaczego "wilcze"?
Wiedzą Ci, którzy mnie znają, a dla pozostałych niech pozostanie to słodką tajemnicą ;-)

Pochwalę się jeszcze, że jestem z siebie bardzo dumna, gdyż udało mi się przekopiować wszystkie dotychczasowe wpisy z tego bloga. Zatem nowe miejsce, nowy adres ale "meble" zabieram ;-)

24 stycznia 2015

Wielkie pytania małych ludzi

Autorem tej książki jest Wojciech Mikołuszko, który w odpowiadaniu na trudne pytania ma już spore doświadczenie. Po pierwsze jest tatą (a to już stawia go na wysokiej pozycji, bo jak wiemy bycie tatą zobowiązuje, w końcu to on zwykle odpowiada na te trudniejsze pytania, przynajmniej u nas w domu...), po drugie jest dziennikarzem naukowym, blogerem (w swoim blogu odpowiadał na trudne pytania swoich dzieci) i autorem książek dla najmłodszych (m.in.„Tato, a po co?”, „Tato, a dlaczego?”).

Wielkie pytania małych ludzi
Autor: Wojciech Mikołuszko
Ilustracje: Joanna Rzezak
Wydawca: AGORA SA, 2014



Książka zawiera pytania dzieci nadesłane do redakcji Gazety Wyborczej. Odpowiedzi ukazywały się na jej łamach w rubryce "Wielkie pytania małych ludzi". Wojciech Mikołuszko odpowiadał z pełnym zaangażowaniem. Nie ma pytań bezsensownych. Każde z nich może być punktem wyjścia do ciekawych informacji o świecie i życiu. Autor odpowiedzi szukał w książkach, czasopismach i internecie. Zasięgał porad fachowców, sprawdzał na własnej skórze lub ... języku.
Z zebranych tekstów powstała książka, która zaspokaja dziecięcą ciekawość świata, ale również wciąż na nowo ją rozbudza. Bo z tą ciekawością bywa różnie... Niestety może się okazać, że ta dziecięca wygasa, gdy dorosłym po prostu nie chce się odpowiadać na pytania dociekliwych dzieci. Może też wygasnąć, gdy coraz starszym dzieciom nie wystarcza już na nią sił i czasu.... Pisze o tym we wstępie Autor:
 
"...Ida i Kacper podrośli, a ich pytania stały się trudniejsze - o ile w ogóle mieli ochotę, by je zadawać. Po powrocie ze szkoły zajmowali się odrabianiem licznych lekcji i bywali zbyt zmęczeni by pozwolić sobie na zwykłą ciekawość świata."*


W tej książce znalazło się 51. pytań małych ludzi.


Od prozaicznych: Gdzie leci woda z sedesu z tą kupą i sikami? Niebanalnych: Jak wygląda nic? Filozoficznych: Po co żyjemy, kiedy umieramy? Po techniczne: Dlaczego samochody jeżdżą? Pytania od Jasiów Ciekawskich: Dlaczego nie można się samemu połaskotać? I od przyszłych piwoszy: Dlaczego piana w coli opada, a w piwie nie? Nie zabrakło oczywiście klasycznego: Dlaczego woda w morzu jest słona? ufff..
Wierzę, że łatwo nie było. Autor jest jednak specjalistą od trudnych pytań i jak zwykle poradził sobie znakomicie. W prosty i przystępny sposób odpowiada dociekliwym czytelnikom. Odpowiedzi przyprawia odrobiną humoru, czasem przyzna się do własnej niewiedzy. Ale od czego są fachowcy?
Tekst urozmaicają ciekawe ilustracje. By pomóc zrozumieć dzieciom pewne zagadnienia Joanna Rzezak  umieściła tu sporo schematów i infografik. Dzięki temu np. dzieci mogą prześledzić drogę, którą pokonuje woda zanim dotrze do oczyszczalni, lub zobaczą przekrój skóry dłoni.






To lektura nie tylko dla najmłodszych. Być może znajdziecie w niej odpowiedzi na pytania, którymi zamęczają Was dzieci. Może się stać Waszą deską/książką ratunkową :-)
Znalazło się w niej wiele ciekawych informacji, o których z pewnością nie macie pojęcia. No bo kto z Was odpowie mi na pytanie: Co się myśli jak się nie myśli? Albo ile waży Ziemia?


*cyt. z książki



18 stycznia 2015

Chciałbym mieć psa...

Gdyby Starszy i Młodszy marzyli o psie, tak jak ja w dzieciństwie i gdyby zamęczali mnie tym swoim marzeniem każdego dnia (tak jak ja swoich rodziców), z pewnością podsunęłabym im tę książkę.

Chciałbym mieć psa, czyli jak wychować człowieka
tekst: Elf i Marcin Pałasz
Wydawnictwo Skrzat, 2014

Autorem tego niezwykłego poradnika jest Elf, pies i bohater książek swego Pana, czyli Marcina Pałasza. Tym razem to on postanowił wziąć sprawy w swoje łapy i podyktował swemu Panu wiele istotnych informacji, które warto znać decydując się na posiadanie czworonożnego przyjaciela. A że Marcin Pałasz jako jeden z niewielu ludzi zna psi język, pięknie nam to wszystko spisał i przedstawił w tej oto niewielkiej, a jakże interesującej książce.

"To poradnik dla wszystkich, którzy marzą o prawdziwej przyjaźni z czworonogiem. Chciałem im uświadomić, że do przyjęcia psa pod swój dach człowiek musi być przygotowany (czytaj: wychowany). bo każdy czworonóg to nie tylko ogromna frajda, lecz także obowiązek."*
Pies rasowy czy wielorasowy? Kupić czy przygarnąć? Jeśli znacie książki o Elfie z pewnością wiecie, że on trafił do swej nowej rodziny wprost ze schroniska. Spotkało go ogromne szczęście, bo każdy pies potrzebuje "Swojego Własnego Człowieka". Warto zastanowić się zatem przed zakupem drogiego rasowego pieska czy nie odwiedzić najpierw schroniska. 
Czy ma być to pies duży czy też mały? Duże psy przecież potrzebują przestrzeni, a niektóre rasy znacznie więcej ruchu i zabawy niż inne.
Spacery, karmienie, wyjazdy z psem, jak poradzić sobie z wybrykami młodych psiaków (pogryzione kapcie, meble itd), choroby.. Starość.. W tym małym poradniku znalazło się wiele ciekawych tematów, które Elf postanowił omówić, by uświadomić ludziom ich błędy, które wynikają często ze złego rozumienia psiej psychiki, lub po prostu z niewiedzy..



Elf cierpliwie tłumaczy ludzkim czytelnikom co tak naprawdę jest potrzebne do szczęścia czworonogom. Często też zwyczajnie dziwi się ludziom. Cóż.. Nie wszyscy potrafią komunikować się z psami, nie każdy rozumie ich potrzeby. W tej książce psi autor postawił sobie za cel wychować człowieka! :-)

Tak... Gdyby Starszy i Młodszy marzyli o psie ta lektura z pewnością bardzo by im pomogła zrozumieć z czym wiąże się posiadanie psa.. Ale moje chłopaki o psie nie marzą... Bo w naszym domu od 14 lat mieszka już pies! Nasza suka o wdzięcznym imieniu BABA to już emerytka. Towarzyszy chłopakom od zawsze... Można by rzec, że to ich starsza siostra :-)
Jednak książkę wraz ze Starszym chętnie przeczytaliśmy i Wam również polecamy!




* cytat z książki

10 stycznia 2015

Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo

Ta książka to urocza i ciepła opowieść o przyjaźni, dziecięcej fantazji i wielkim uporze, który prowadzi do realizacji marzeń.

Jak Krzyś i Bryś zdobywali halo
Autor: Katarzyna Matejek
Ilustrator: Ewa Beniak-Haremska
wydawnictwo BIS, 2014
wiek: 4-9 lat


Krzyś i Bryś to para przyjaciół. Mieszkają na wsi i są nierozłączni. Krzyś kocha Brysia a Bryś kocha Krzysia. Spędzają ze sobą mnóstwo czasu. Ich dzień rozpoczyna się od porannego obchodu (a raczej objazdu) gospodarstwa.
Stajnia, kurnik, staw.... Istna sielanka! Piękna to przyjaźń - małego chłopca i dużego psa.

Jednak jest coś, co spędza chłopcu sen z powiek... Krzyś marzy o telefonie komórkowym. Można by rzec, że to normalne w dzisiejszych czasach. Tylko powód nie jest tak prozaiczny niżby się wydawało. Krzyś marzy o telefonie, a właściwie dwóch, by wieczorami móc dzwonić do przyjaciela i opowiadać mu bajki na dobranoc. Dzwonić do przyjaciela o imieniu Bryś, rzecz jasna! Bo Bryś, gdy Krzyś słucha w łóżku bajek opowiadanych na dobranoc przez tatę, leży samotnie na wycieraczce przed domem....
A Krzyś marzy o tym, by móc je potem powtórzyć Brysiowi. 
Ujrzana pewnego wieczoru srebrna otoczka wokół księżyca, nazwana przez tatę "halo", sprawi, że w głowie chłopca zakiełkuje pewna myśl.
Od tej pory Krzyś i Bryś będą zdobywali "halo" by zrealizować swój pomysł.
Może pomogą w tym długie włosy i kosmici?
Bo niby dlaczego nagle Krzyś zacznie bardzo dbać o włosy? Będzie zasięgał porad u zwierząt w gospodarstwie, które Autorka w swojej historii obdarzyła ludzkim głosem. Każdy ma inny sposób na to by jego włosy, sierść, pióra były piękne i mocne.. Taki koń na przykład to bardzo mądre zwierze. Wie o tym Krzyś. Koń "doradza tacie. Zna się na Księżycu. Nie to co kura".*
To on opowie chłopcu m.in. o skrzypie, od którego podobno włosy szybciej rosną i są zdecydowanie mocniejsze.


Wśród nowości dla dzieci niewiele jest książek, których akcja dzieje się na wsi. Tutaj bohaterem jest chłopiec, dla którego koń, kury, gęsi to przyjaciele z podwórka. Jego tata w ciągu dnia pracuje w polu a wieczorami opowiada wspaniałe bajki synkowi. Na zakupy i do fryzjera Krzyś jeździ z mamą do miasta.
Małe mieszczuchy (i  nie tylko) z pewnością polubią Krzysia. To mały, rezolutny chłopiec a jego nieodparta chęć zdobycia "halo" budzi podziw, bawi i wzrusza. Jego próby, dociekania i eksperymenty wywołują u czytelnika uśmiech na twarzy. Ale w sumie nie ma co się dziwić... Przecież...
"...... na całym świecie nie ma nic milszego niż rozmowa z przyjacielem".*

Ilustracje Ewy Bieniak - Haremskiej urzekły mnie ... Te kolory, ta kreska... Przypomniały mi książki z dawnych lat.. A szczególnie tę - ZDOBYWCY ORZECHOWEGO TORTU.
Młodszy też zachwycony, szczególnie włosami i sierścią, które na ilustracjach wyglądają tak, że chce się ich dotknąć :-)

Polecam odwiedzenie bloga ilustratorki - www.ewabeniak.blogspot.com
znajdziecie tam jeszcze inne ilustracje z tej książki i nie tylko.
A potem polecam wyprawę na wieś - do Krzysia i Brysia!

* cyt. z książki

5 stycznia 2015

Najmniejszy słoń świata

Te dzieciaki... Często chcą więcej i lepiej niż my, dorośli. Ta ich ciekawość świata! Te marzenia, ta chęć zmiany... A przecież można by tak cały dzień przed telewizorem, na kanapie.. w cieple.. robiąc szalik na drutach...czytając... No i nie słuchają starszych! Muszą same wszystko sprawdzić, przekonać się.. Tak jak ten słonik właśnie...

:-)

Najmniejszy słoń świata
tekst i ilustracje: Maciej Szymanowicz
Wydawnictwo MUZA, 2014
wiek: 6+


Mały słonik urodził się w ZOO ostatniego dnia zimy... Jego rodzina mieszka na szczęście w ogrzewanej zagrodzie. Rodzice słonika pogodzili się już z niewolą i wiodą spokojne, uporządkowane życie. Tata słoń na bieżąco śledzi wiadomości w gazetach, ogląda telewizję. Mama czyta romanse, ceni sobie seriale dla słoni, robi na drutach, gotuje pyszne posiłki w ich kuchni i czasem strofuje tatę by nie dłubał w trąbie :-)



Tymczasem ich synek zaczyna tęsknić za ciepłem Afryki i za wolnością. Chciałby bawić się z dziećmi po drugiej stronie ogrodzenia. W jego głowie kiełkuje plan ucieczki z ZOO. Aby wydostać się przez ogrodzenie musi być na tyle mały by przecisnąć się przez kraty. Dlatego zaczyna głodówkę!

Ta dowcipna historia zaczyna się dość nostalgicznie, jednak sytuacja nieco się zmieni, gdy mały słonik rzeczywiści ucieknie z ZOO. Z bólem serca zostawi swych rodziców (planując oczywiście wrócić po nich, gdy tylko dostanie się do Afryki i tam urządzi) i wyrusza w świat, bo "wolność kusiła, a on nie mógł się jej oprzeć".

Historia nabierze tempa i humoru, gdy zagubionego słonika odnajdzie w lesie trójka uczniów z klasy IV B z nauczycielką Eugleną Orzęską na czele. Co prawda pani Euglena, na co dzień ucząca przyrody, na widok słonia w lesie Europy Środkowo - Wschodniej po prostu zemdleje, jednak troje jej uczniów, czyli Pąsikówna, Marzenna i Maurycy wezmą sprawy w swoje ręce. Słoń w szkole wywoła spore zamieszanie. 




Gdy w ZOO rozpoczną się poszukiwania małego słonika on spędzi trochę czasu w szkole, gdzie będzie zgłębiał naukę czytania. Dzięki niemu uczniowie, którzy na co dzień nie przepadali za procesem zwanym nauką zaczną się lepiej uczyć, a nawet bardzo się polubią! (jak nic, przykład z neurodydaktyki!).

Ale, ale.. To jeszcze nie wszystko. Przecież mały słonik wybierał się do Afryki! Zanim jednak to się uda, zostanie jeszcze porwany, będzie występował w najmniejszym cyrku świata a potem zostanie odbity... ufff! Będzie się działo!

Ta książka to debiut pisarski znanego ilustratora. Debiut bardzo udany! Autor ma lekkie pióro a książka skrzy się dowcipem, który z pewnością docenią również starsi czytelnicy. Świetne, przerysowane portrety dorosłych, absurdy biurokracji i postacie trójki uczniów wplecione w tę historię to świetny pomysł na powieść dla młodego czytelnika. Bo to wcale nie jest bajka o małym słoniku!

Maciej Szymanowicz udowodnił, że nie tylko świetnie rysuje ale także pisze, dlatego z niecierpliwością czekamy na kolejne książki Jego autorstwa.

Jeśli dziwi Was, że zwierzęta w tej książce mówią, to za Barabanem, szefem złodziei, którzy porwali słonika, powtórzę:  "To normalne. W książkach zwierzęta często gadają".
A że słonie potrafią czytać przekonał się nawet sam Lucjan Radełko z Pyrzyc! Nie wierzycie? Przeczytajcie!

3 stycznia 2015

Straszyć nie jest łatwo

Miejsce akcji - stary opuszczony dwór.
Bohaterowie - duchy w ilości czterech sztuk, wampir, wilkołak, nimfa bagienna, zdziwaczały kot, Złota Rybka oraz kilka osobników rodzaju ludzkiego.
Prawda, że ciekawie się zapowiada? Zwłaszcza, że podobno my ludzie, lubimy się bać. :-)

Jednak lektura to wyjątkowo mało straszna, niżby mogło się wydawać. Bo jak przeczytamy na kartach tej książki: Duchy są tylko od straszenia a nie od robienia komuś czegoś złego.

Straszyć nie jest łatwo
tekst: Marcin Pałasz  
ilustracje: Jolanta Marcolla  
Wydawnictwo BIS
wiek: 6-12 lat

Duchy - Szurek, Mały, Babcia Dusia i Zjawomir zamieszkują od setek lat pewien opuszczony dwór. Za nimi lata świetności tego budynku jak i ich wspaniałych zabaw w straszenie ludzi... Dwór od stu lat niszczeje a straszyć nie ma już kogo... Nadzieja pojawia się, gdy w opuszczonym budynku pojawia się ekipa remontowa, która zapowiada wprowadzenie się nowych mieszkańców. 




Wreszcie są! Do wyremontowanego budynku wprowadza się małżeństwo, Teodor i Kornelia z 12-letnim synem Kacprem, miłośnikiem horrorów. Pan domu to muzyk i znany kompozytor. Jego żona marzy o karierze aktorskiej, lecz gdy nie otrzymuje wymarzonej roli postanawia otworzyć w swoim nowym domu salon piękności. Skupieni na sobie i swoich pasjach niestety nie zauważają, tego co się wokół nich dzieje. A ich syn okazuje się wyjątkowo odpornym na straszenie egzemplarzem.
Tak, wystraszyć tę rodzinę, wcale nie będzie łatwo!

"Kiedyś ludzie wiedzieli jak zachować się wobec duchów" - mówi Dusia. Teraz najwidoczniej zabiegani i skupieni na sobie nawet bać się nie potrafią...



Kiedy duchom nie udaje się wystraszyć ludzi, a babcia Dusia na długo zapamięta zatrzaśnięcie się w solarium, do akcji wkroczy Nimfa Błotna Zgryzelda. Niestety spotkanie z Kornelią i jej ciotką nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Wróci do swych przyjaciół z maseczką na twarzy, zmienionym kolorem włosów i aparatem do korekcji zębów. Nawet wampir Rudolf zostanie posadzony na fotelu dentystycznym ciotki Leokadii. :-)




Dużo by pisać o tym co wydarzyło się w starym dworze. Na szczęście wszystko skończy się dobrze i obie strony - zarówno ludzka jak i ta druga, będą zadowolone.

Marcin Pałasz, znany nam już m.in. z serii o Elfie, w tej książce sypie z rękawa dowcipem i komicznymi sytuacjami. Takich duchów, zjaw, wampirów - nie przestraszy się żadne dziecko! Jedyne co nam grozi podczas lektury to niekontrolowane wybuchy śmiechu i współczucie dla biednych duchów i ich groźnie wyglądających przyjaciół.

Koniecznie przeczytajcie tę książkę i poznajcie Złotą Rybkę, która używa aparatu tlenowego do oddychania w zanieczyszczonym stawie, kota Ambrożego, który mieszka na co dzień z wiedźmą Mizerią i cierpi na starczą demencję objawiającą się opowiadaniem dziwnych bajek.. Poznajcie też wilkołaka, którego Kornelia uzna za psa przybłędę i będzie się cieszyć, że jej syn znalazł towarzystwo.

"Straszyć nie jest łatwo" z ilustracjami Jolanty Marcolli to nowe wydanie książki nominowanej w 2004 roku do nagrody IBBY. Wydawnictwo BIS przygotowało również audiobook (zawiera 3 płyty audio), który czyta Waldemar Barwiński.
To książka zabawna i zwariowana. Czarno - białe ilustracje świetnie oddają mroczny klimat ale są na tyle zabawne, że "wystraszyć nimi nie jest łatwo". :-)
Ta historia to połączenie inteligentnego humoru z ciekawą fabułą. Jak to u Marcina Pałasza bywa... Dobrze się czyta i słucha. Szczerze polecamy!


 

2 stycznia 2015

Niezwykłe przygody latającej myszy

"Pamiętaj, że możesz nauczyć się wszystkiego jeśli będziesz odpowiednio motywowany" - to dzisiejszy cytat z Małego Poradnika Życia (kalendarza), który wisi u nas w kuchni. Idealnie nadaje się na wstęp do wpisu o  pewnej cudownej książce....

Niezwykłe przygody latającej myszy
tekst i ilustracje: Torben Kuhlmann
Przekład: Marta Krzemińska
Wydawnictwo Wilga, 2014

W 1927 roku Charles Lindenbergh jako pierwszy człowiek na świecie samotnie przeleciał nad Atlantykiem bez międzylądowania. Co natchnęło go do tego odważnego pomysłu? Dzięki tej książce poznacie prawdę. Prawdę, którą być może tajono przed Wami przez te wszystkie lata. Czy wynikało to z niechęci do tych sympatycznych gryzoni jakimi są myszy??

Ta pięknie zilustrowana książka opowiada właśnie o pewnej myszy. Myszy wyjątkowej. Lubiła ona spędzać czas w bibliotece, gdzie czytała mnóstwo książek napisanych przez ludzi. A jak wiadomo czytanie rozszerza horyzonty. Czytanie daje wiedzę i pobudza wyobraźnię!
Dlatego gdy nagle w jej kamienicy pojawiają się pułapki na myszy a jej przyjaciele i rodzina znikają bez śladu, mysz postanawia wyruszyć w świat. Ze swojego domu znajdującego się w Hamburgu planuje wyprawę do Ameryki. Widać nawet gryzoniom Ameryka jawiła się jako kraj, w którym nigdy nie brakuje sera i dobrego ziarna ;-)

Niestety podróż statkiem była zbyt niebezpieczna, gdyż dostępu do portu pilnowały wygłodniałe koty.
Spotkanie z nietoperzami rozbudzi w małej myszy chęć wzbicia się powietrze.
Zamarzy jej się  przebycie Atlantyku przy pomocy skrzydeł.
Mała lecz dzielna i pomysłowa mysz rozpocznie konstruowanie pierwszej na świecie maszyny latającej!
Schematy szkicowane ołówkiem, pierwsze próby wzbicia się w powietrze, smak rozczarowania.... 
Potem kolejna konstrukcja, a wokół wiele niebezpieczeństw....
Na mysz czyhają wygłodniałe koty i sowy, dla których fakt, że mają do czynienia z wielkim wynalazcą nie ma żadnego znaczenia. Doprawdy mała mysz nie miała dogodnych warunków pracy...
Pracowała niestrudzenie często ryzykując życiem..
Jednak jej zapał i wiara zostają nagrodzone! Dzielnej myszy udało się przelecieć nad Atlantykiem i bezpiecznie wylądować w Nowym Jorku, gdzie powitali ją jej przyjaciele!
Latająca mysz wzbudziła wielką sensację. Ludzie oczywiście byli bardzo zdziwieni jej wyczynem a pewien chłopiec postanowił powtórzyć jej wyczyn. To właśnie Charles Lindenber, który 20 maja 1927 roku wystartował z Nowego Jorku i po ok. 33 godzinach wylądował w Paryżu.


Tę cudowną książkę napisał i zilustrował Torben Kuhlmann. Młody artysta ukończył w 2012 roku studia a "Niezwykłe przygody latającej myszy" są jego debiutem pisarskim i jednocześnie pracą dyplomową (!!!). 

W swojej książce przedstawił dzieciom krótką historię lotnictwa a przy pomocy ilustracji świetnie oddał ducha tamtych czasów. Nagłówki gazet, walizki, maszyna do pisania, stary dworzec w Hamburgu, stroje ludzi... Wszystko w konwencji lat 20-tych ubiegłego wieku. Przeglądanie tej opowieści to wielka uczta dla oka.
To również książka o odwadze, marzeniach, pasji tworzenia i determinacji.
I być może spory o to, kto pierwszy przeleciał Atlantyk będą jeszcze trwały kolejne lata, jednak nasze szczury domowe wyrobiły sobie już własne zdanie ;-)
Są dumne ze swej kuzynki i przyłączają się do naszych zachwytów nad książką!

A ja życzę Wam w NOWYM ROKU zapału, pasji i determinacji w spełnianiu swoich marzeń i planów!
A przy okazji wielu pasjonujących książek do czytania!

29 grudnia 2014

Prezent dla Cebulki

O różnych prezentach dzieci marzą.. Są takie, które pod choinką chciałyby ujrzeć kolejną grę na Xbox lub nowy smartfon. Są też takie, które marzą o rowerze na którym mogłyby jeździć do szkoły albo o spotkaniu z własnym tatą, którego jeszcze nigdy nie widziały. Tak jak Cebulka...


Prezent dla Cebulki
tekst: Frida Nilsson
ilustracje: Maria Nilsson Thore
przekład: Agnieszka Stróżyk
Wydawnictwo Zakamarki, 2014

Cebulka tak naprawdę ma na imię Stig. Nosi okulary, ma rumiane policzki i jasne włosy. Mieszka z mamą w dość brzydkim domu (ale za to pełnym książek) i marzy o rowerze. Chciałby dostać go pod choinkę. Jeździłby na nim do szkoły. Tak jak inni jego koledzy. Marzy również o spotkaniu z tatą, którego nigdy nie widział.
Jeśli chodzi o rower to problem jest w tym, że mama nie może mu go kupić, po nie ma na to pieniędzy. Pracuje jako redaktor w gazecie i sama musi utrzymać ich rodzinę. Z ojcem Stiga to też nie takie proste, bo on nie wie nawet  o istnieniu syna. Mama chłopca straciła z nim kontakt. Stig sądzi jednak, że wystarczy pojechać do Sztokholmu by odnaleźć tatę...
Chłopiec żyje więc marzeniami.. Do szkoły chodzi na piechotę ale gdy nikt nie widzi wsiada na swój niewidzialny rower. W swoich fantazjach planuje również spotkania z tatą..
Stig jest spokojnym chłopcem, lecz na tyle odważnym, że pewnego dnia wybiera się do warsztatu miejscowego dziwaka, który hoduje kury.. Krążą o nim różne pogłoski, m.in. takie że potrafi hipnotyzować te skrzydlate stworzenia. Chłopiec ma nadzieję, że Karl pomoże mu zahipnotyzować mamę, by kupiła mu wreszcie wymarzony rower.
I choć z hipnotyzowania nic nie wyjdzie to Stig zaprzyjaźni się z Karlem. Ich przyjaźń będzie dojrzewać i przejdzie poważną próbę. Lecz na koniec Stig stanie się prawdziwym przyjacielem zwierząt (nie sądziłam, że scena wzięcia na kolana koguta może mnie tak wzruszyć!) i zrozumie też, że "Nawet jeśli się nie jest czyimś prawdziwym rodzicem, można czuć się jak prawdziwy".
W międzyczasie chłopiec będzie musiał poradzić sobie w szkole z pytaniami kolegów o swego ojca i dowie się, że nie można tak po prostu wziąć sobie rzeczy, która należy do kogoś innego.



To nie jest pogodna książka o radosnym oczekiwaniu na święta. To książka o smutku, marzeniach, nadziei, przyjaźni i rozczarowaniach... O zwyczajnym życiu ze wszystkimi jego odcieniami... Autorka porusza w niej wiele istotnych problemów dziecka wychowywanego przez jednego z rodziców. Tęsknota za ojcem, brak pieniędzy, szykany ze strony rówieśników. Tu nie ma tematów tabu. Jest prawdziwe życie.. Jednak gdy między dorosłymi a dziećmi jest bezwarunkowa miłość, zrozumienie i rozmowa, problemy łatwiej się rozwiązuje.

Mimo, że akcja książki dzieje się w okresie przedświątecznym to zawsze jest dobry czas by przeczytać wspólnie z dziećmi "Prezent dla Cebulki". Po to by wspólnie po lekturze porozmawiać o dzieciach, które wychowują się bez taty lub mamy, a także o tym, że każdy z nas może podarować co innym. Może gdzieś w piwnicy stoi rower albo inna nieużywana rzecz/zabawka z której ucieszy się inne dziecko? Może właśnie w tej chwili ktoś o niej bardzo marzy?


Tę pięknie wydaną i zilustrowaną książkę warto przeczytać również po to, by przekonać się po raz kolejny jak pięknie i wzruszająco a zarazem dowcipnie można pisać o trudnych tematach...

Autorka Frida Nilsson znana jest z książki Moja mama Gorylica (wciąż planuję o niej napisać), a Maria Nilsson Thore z ilustracji do książek Dziwne zwierzęta, Inna podróż oraz Sens życia.

28 grudnia 2014

Detektyw Miś Zbyś na tropie. Złoty Sokół Teksański

W kolejnej, drugiej części przygód Misia Zbysia, po długim i wyczerpującym śledztwie (o tym tutaj - klik), Miś Zbyś oraz jego wspólnik borsuk Mruk wybierają się na weekendową wycieczkę na Dziki Zachód!


Detektyw Miś Zbyś na tropie. Złoty Sokół Teksański
scenariusz: Maciej Jasiński
rysunki: Piotr Nowacki
kolor: Norbert Rybarczyk
Wydawnictwo Kultura Gniewu, 2014
seria: krótkie gatki


Zamierzają tam nieco wypocząć, ale widocznie taki los detektywa, bo ich odpoczynek to zaledwie kilka chwil spędzonych w pociągu. W pociągu, na który nagle napada zamaskowany bandyta i kradnie figurkę złotego sokoła Teksańskiego! Cóż... nie pozostaje im nic innego jak tylko zająć się tą sprawą. Natychmiast udają się do szeryfa, gdzie usłyszą historię o odkryciu cennej figurki, która miała zostać przetransportowana do muzeum.


Miś Zbyś i borsuk Mruk wyposażony w rewolwery na wodę (każdy z nich mieści pół litra!) wyruszają na poszukiwania. Najpierw postanawiają odszukać konia bandyty. Czy Wy już go widzicie? Tak, tak... palcem nieco w prawo na tej kolorowej rozkładówce... O! O tu ze stajni wystaje jego głowa! Ale ciii... Nie pokazujcie dzieciom, niech same znajdą wierzchowca bandyty.

Dzięki rozmowie z koniem (tak naprawdę to koń kaskader wynajęty do napadu) kolejny trop prowadzi ich do starej kopalni złota.. W drodze spotykają ponownie pewną krowę o uroczym imieniu MUSIA. ha! Pewnie bystry czytelnik domyśli się, że w takich historiach nie ma przypadków!


Potem wypadki potoczą się błyskawicznie, a na koniec czytelnicy dowiedzą się, do czego może doprowadzić NUDA. ("Codziennie od rana tylko trawa i przeżuwanie, trawa i przeżuwanie").

Jak więc widać kolejny komiks o przygodach detektywa Misia Zbysia przenosi małych czytelników na Dziki Zachód. Jest zamaskowany bandyta na koniu, szeryf, są rewolwery i dyliżans, stara kopalnia złota i indiańska wioska..... Jest śledztwo, pościg i kolorowe rozkładówki, na których dzieci mogą wypatrywać złodzieja.
Barwne ilustracje przyciągają wzrok małych czytelników, szkoda tylko, że litery w dymkach są tak mało czytelne i 6 -latek ma problem z ich odczytaniem. Poza tym Detektyw Miś Zbyś fajny jest i dobrze, że jest, bo komiksów dla najmłodszych nigdy za wiele.
Pozostaje nam zatem czekać na kolejne przygody dzielnej dwójki przyjaciół, bo że będą, nie wątpimy.